Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow Dla każdego coś miłego
Dla każdego coś miłego E-mail


Dla każdego coś miłegoProszę sobie wyobrazić, jest rok 2030, wchodzimy do wypożyczalni filmów (na przykład internetowej), aby wypożyczyć film dla naszego prawnuka, powiedzmy... Supermana część XXIV. Uprzejma pani (lub jej elektroniczny odpowiednik) pyta nas o wersję... No więc, żeby nie było za dużo przemocy, język był pozbawiony przekleństw, były rozbudowane przedstawienia przyrody i koniecznie zawierała elementy edukacyjne. Bardzo proszę - odpowiada po chwili pani... lub jej elektroniczny odpowiednik.


Gazetae.com


Albo wypożyczamy klasyczny i wiekowy już wtedy dokument National Geographic o katastrofie prezydenckiego Tupolewa: tylko wie pan, ja jestem zwolennikiem teorii zamachu, uprzedzamy pracownika wypożyczalni. Nie ma problemu odpowiada ten, zagłębiając się pomiędzy wirtualne półki w poszukiwaniu wersji, w której polscy śledczy znajdują pilota do teleskopowej brzozy, właściciele dyskotek w pobliżu miejsca tragedii skarżą się, że ktoś dzień wcześniej ukradł im maszyny do produkcji dymu, a śmietanka niepokornych dziennikarzy odkrywa na wraku samolotu "śladowe ilości zapalnika", który miał służyć do odpalenia znalezionych wcześniej "śladowych ilości trotylu".

Fantazjowanie? Ależ skądże, to już się zaczyna dziać. Nie tak dawno, na jednym z polskich portali udostępniających filmy, włączyłem jeden z nich, opowiadający historię grupy reporterów wojennych podczas konfliktu w Gruzji. Niestety zamiast zobaczyć napisy, usłyszałem głos lektora... postanowiłem jednak wytrwać. Choć nie był to polityk z "mojej bajki" zrobiło mi się miło, gdy na początku usłyszałem, że film jest dedykowany pamięci Lecha Kaczyńskiego. Ładnie - pomyślałem, ktoś zauważył, docenił, wspomniał. Niestety jakość dźwięku była coraz gorsza. Po pół godziny "dźwięk rozjechał się z obrazem" i musiałem sobie odpuścić. Znalezienie wersji oryginalnej nie zajęło mi więcej niż 10 minut. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w anglojęzycznej wersji nikt nie wspomniał o Lechu Kaczyńskim, a i to dopiero był początek. Złapani i rozstrzelani przez wojska pacyfikujące wioski obcokrajowcy (w polskiej wersji) okazali się sołtysami, czy też liderami lokalnych społeczności (w wersji angielskiej)... i tak dalej. Można śmiało powiedzieć, że były to dwa różne filmy.

Ktoś powie, OK, ale to była wersja "piracka", z lektorem robionym "domowym sposobem", to czego można oczekiwać? Tak też sobie pomyślałem i zapomniałem o całej sprawie. Do czasu, gdy niedługo później przeczytałem w Observerze notkę o premierze najnowszego Bonda w Hong Kongu. Jak zauważyli dziennikarze brytyjskiego tygodnika, wersja przeznaczona na chiński rynek różniła się nieco od wersji przeznaczonej na rynek europejski i amerykański. Zniknęły aluzje do wszelkiego rodzaju "praw obywatelskich", a także wycięto z filmu jedną scenę. Z niejasnych powodów producenci zdecydowali się oszczędzić chińskim widzom fragment, w którym ścigany przez królewskiego agenta zły charakter z zimną krwią zabija portiera w ekskluzywnym wieżowcu. Nie czuję się specjalistą od kultury chińskiej, lecz być może strzelanie do portierów narusza jakieś tamtejsze tabu i mogłoby kogoś urazić. Dziennikarz Observera także chyba nie czuł się specjalistą, bo sprawiał wrażenie równie zaskoczonego.

Na koniec rodzi się pytanie: skoro już tak się dzieje, że powstają różne wersje tych samych filmów, a lektora dołożyć można sposobem domowym to dlaczego w większości dostępnych na brytyjskim rynku filmów, tych starszych (co może być zrozumiałe), jak i  tych najnowszych nie ma opcji włączenia polskich napisów. Dostępne są za to napisy po (jako przykład weźmy  film Brave z 2012 roku, wersja Blue Ray, zakupiony w supermarkecie): portugalsku, rosyjsku, hiszpańsku (w dwóch wersjach Castilian i Catalan), ukraińsku i kazachsku. Dziwniejsze to tym bardziej, że jak dowiedzieliśmy się ostatnio z The Timesa, polski jest wręcz skandalicznie popularnym językiem na Wyspach. Trudno więc doszukiwać się tu logiki... chyba, że to znowu jakieś tabu.

Maciej Przybycień

Materiał pochodzi z serwisu Gazetae.com
www.gazetae.com


 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Przesyłki Kurierskie - satysfakcja gwarantowana
Usługi (20.05.2017)
Polskie Centrum Odszkodowań - Twój partner w każdym wypadku
Usługi (18.05.2017)
Polskie meble w Irlandii
Sprzedam (17.05.2017)
Poszukiwana
Różne (16.05.2017)
Paczki, przeprowadzki Irl-Pl, Kurier
Usługi (12.05.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl