Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow Our house, in the middle of the street
Our house, in the middle of the street E-mail


Our house, in the middle of the streetCzy kiedykolwiek marzyliście o tym, aby nie być niewolnikiem kredytów czy hipoteki, a zamiast tego żyć jak wolny człowiek? Pracować tylko wtedy, kiedy naprawdę chcecie, mieć swobodę podróżowania, kiedy Was tylko na to najdzie ochota, ciągle poznawać nowych ludzi i nowe miejsca? Jestem przekonany, że większość z nas skrycie marzy o tym, aby móc wieść takie życie. Poznajcie Phila Jeffcocka, który zdecydował się zmienić swoje życie i żyje właśnie w taki sposób.


Gazetae.com


Tomasz Oryński
: Witam. Jeśli dobrze rozumiem, przeprowadzka do autobusu to pomysł, który chodził za tobą od jakichś piętnastu lat? Czy to zmiany w prywatnym życiu skłoniły cię do zrealizowania tych planów - odzyskawszy wolność zdecydowałeś się wykorzystać ją na całego?

Phil Jeffcock: Piętrusa kupiłem na jakieś dwa tygodnie przed tym, jak (z przyczyn zupełnie nie związanych z tą decyzją) rozstałem się z żoną. Pierwotne plany zakładały przeprowadzkę do autobusu kiedy wszystkie prace nad nim zostały ukończone - chciałem pracować nad nim podczas letnich wakacji przez dwa, może trzy lata. Wtedy moje dzieci byłyby już dobrze po dwudziestce, moglibyśmy więc jeździć na długie, sześciotygodniowe wakacje z moją (dziś już byłą) żoną. Lecz kiedy się rozstaliśmy stanąłem przed wyborem: albo szukam jakiegoś mieszkania do wynajęcia, albo po prostu przeprowadzam się do autobusu, który był już kupiony. Zdecydowałem się na to drugie i 20 września 2011 spędziłem pierwszą noc w moim piętrusie. Wywaliłem część siedzeń na piętrze, wstawiłem tam wielkie łóżko i tak przespałem pierwszą noc. Następnego dnia rozpocząłem przebudowę autobusu.

TO: Innymi słowy zdecydowałeś się skoczyć do głębokiej wody.

PJ: Można tak powiedzieć.

TO: Rozumiem, że od strony finansowej cała operacja kosztowała jedynie około 9000 funtów, ale zgaduję, że większość pracy wykonałeś sam.

PJ: To prawda, praktycznie wszystko zrobiłem sam.



TO: A jak wygląda kwestia parkowania? Można po prostu zaparkować w dowolnym miejscu?

PJ: Cóż, zacznijmy może od początku. Autobus po zakupie przechowywałem na farmie znajomego, ale po tym, kiedy zdecydowałem się w nim zamieszkać nie mogłem tam zostać dłużej. Przeniosłem się więc na niewielki camping nieopodal miejsca, gdzie mieszkałem wcześniej, gdzie korzystając z przyłącza do sieci elektrycznej wykonałem prace wymagające elektronarzędzi. Musimy pamiętać że do tego czasu prowadziłem całkowicie zwyczajne życie, miałem żonę i dwójkę dzieci i wszystkie związane z tym zobowiązania. Trochę czasu zajęło zanim udało mi się te sprawy uregulować - innymi słowy odłączyć się od nich. Pracowałem wtedy wciąż sześć a czasem nawet siedem dni w tygodniu, ale dopiero w okolicach kwietnia, kiedy sfinalizowała się sprzedaż domu wpadło mi do kieszeni trochę pieniędzy, które pozwoliły mi uregulować zobowiązania. Wtedy zrobiłem sobie trzymiesięczne wakacje w lecie, a kiedy wpadło mi parę groszy, które mogłem wydać na autobus udałem się w pierwszą podróż do Tibshelf, gdzie zainstalowałem tzw. pozasieciowy układ baterii słonecznych. Jest tam zakład, który specjalizuje się w takich rzeczach. Jest to coś podobnego do urządzeń spotykanych na kanałowych barkach (właściwie wiele z rozwiązań w moim autobusie zapożyczone jest z narrow boats). Baterie wraz z przetwornikiem kosztowały mnie około 1500 funtów, a do tego musiałem dokupić akumulatory podobne do tych, które stosowane są w wózkach widłowych. To była chyba najlepsza inwestycja, bo choć generator elektryczności kupiłem od razu, dopiero w drugim tygodniu października musiałem użyć go po raz pierwszy. Od maja do października byłem całkowicie samowystarczalny, jeśli chodzi o energię elektryczną, i to pomimo tego, że używam zwykłych domowych urządzeń takich jak pralka itp.

W moim projekcie od razu zakładałem, że zainstaluję zwykłe domowe urządzenia. Ludzie pytali mnie, czemu nie użyję specjalistycznego sprzętu produkowanego dla pojazdów kempingowych: ?Czemu nie wystarczy Ci prysznic z przyczepy kempingowej, czemu nie zainstalujesz takiego zlewu jak tam?. Ale ja odpowiadałem ?nie, nie chcę nic z tych rzeczy. Są one zbyt kompromisowe. Mogą spełniać swoje zadanie, jeśli jedziesz na tygodniowe wakacje z przyczepą, ale to jest mój dom!?. Nikt nie chciałby chyba być na co dzień użytkownikiem takich rozwiązań jak chemiczne toalety itp. Dzięki temu nie muszę nigdzie jeździć moim autobusem. Jest całkowicie samowystarczalny przez miesiąc do sześciu tygodni. A to jest dla mnie bardzo ważne.

Na przykład teraz mieszkam w Tuyxford, gdzie pracuję jako kierowca tira dla Walkers transport. Firma mieści się w dawnej bazie wojskowej, w której centrum stoi jakieś 12 domów, a ja zaparkowałem nieopodal ich. Jeden z miłych ludzi mieszkających tam pilnuje mojego autobusu i dokarmia kota, kiedy wyjeżdżam w trasę. Jeśli bym chciał, mógłbym pojechać gdzie chcę, ale że jest mi dobrze w tej pracy, bo to dobra firma, pracuję dla nich przez pięć dni w tygodniu.


TO: A w kwestii życia bez podłączeń do sieci, jak rozwiązany jest problem ścieków? Spuszcza się je gdzieś, kiedy nikt nie patrzy, czy jest na to rozwiązanie zgodne z prawem?

PJ: Technicznie rzecz biorąc nie ma nic nielegalnego w tym jak ja to robię. Na podwórzu jest pokrywa włazu do kanałów i to jest wszystko, czego mi trzeba. Technicznie rzecz biorąc nie są to jakieś ciężkie ścieki, jest w tym mnóstwo płynu, wystarczy powiedzieć, że spuszczam to przez rurę o przekroju dwóch cali. I zawsze upewniam się że spuszczam to do właściwego kanału, bo są ich dwa rodzaje: kanalizacja ściekowa i kanalizacja deszczowa. Zawsze upewniam się, że nie używam tej drugiej, bo prowadzi ona wprost do rzeki, podczas gdy ścieki przechodzą wpierw przez oczyszczalnię. Ale nie ma żadnego problemu ze znalezieniem właściwego włazu, na każdym obszarze przemysłowym jest ich kilka, więc wszystko czego mi potrzeba to znalezienie jednego z nich, podniesienie pokrywy, podłączenie rury do autobusu i odkręcenie zaworu. Zbiornik opróżnia się w około 35 sekund.

TO: A jak często trzeba wykonywać taką operację?

PJ: Raz na miesiąc lub rzadziej.



TO: Faktycznie, nie widzę dlaczego miałby to być problem dla kogokolwiek.

PJ: Nie, to w ogóle nie jest żaden problem. Przykładam szczególną wagę do kwestii ochrony środowiska. Proszę spojrzeć na zdjęcie: zainstalowałem sobie w łazience pisuar, który pracuje w systemie bezwodnym. To świetny sposób na oszczędzanie wody. Zwykle w domach około pół do trzech czwartych litra moczu spłukiwane jest czterema czy pięcioma litrami wody - to straszliwe marnotrawstwo, szczególnie jeśli ktoś musi uzupełniać swój zbiornik wody...

Lubię żyć w zgodzie z przyrodą. Dlatego nie szastam wodą. Oczywiście nie jestem też joginem, który zadowoli się szklanką wody na tydzień, ale wystarczy trochę kreatywnego myślenia, aby zaoszczędzić mnóstwo wody zwyczajnie używając jej tylko tyle, ile potrzeba.

TO: A skąd bierzesz wodę? Polegasz na życzliwych ludziach, czy są specjalne miejsca w których można napełnić zbiorniki?

PJ: To nie jest żaden problem. Kiedy zbiornik jest pusty po prostu pytam tam, gdzie się akurat znajduję. Zwykle wystarczy zagadać z ludźmi, aby pozwolili nabrać wody. Właściwie to jest nawet dość zabawna sprawa: zwykle kiedy wprost proszę o możliwość skorzystania z ich przyłącza, początkowo mają opory. Więc oferuję, że im za zużytą wodę zapłacę. Mój autobus ma zbiornik mieszczący 1000 litrów. W najdroższej gminie 1000 litrów wody kosztuje tylko 74 pensy. To właśnie dlatego wszyscy używają tak dużo wody, na przykład pod prysznicem. Standardowy prysznic zużywa ok. 6 litrów wody na minutę. 10 minut moczenia się to 60 litrów. Ja oszczędzam też wodę dzięki temu, że prysznic biorę na truckstopach itp. ale myślę o tym, żeby zamontować sobie w autobusie regularne centralne ogrzewanie, żebym mógł to robić w domu w większym komforcie. Planuję zamontować zwyczajnego junkersa, tylko przerobić go na LPG. On będzie zasilał grzejniki zamontowane w autobusie. Dzięki temu będę miał stałą temperaturę i nie będzie już więcej takich sytuacji, że wstałem rano a tu zimno w całym domu...

TO: ...bo jak na razie ogrzewasz piecykiem na drewno, prawda?

PJ: Tak. Jest fajny i potrafi szybko nagrzać - w przeciągu pół godziny od rozpalenia mam ok 17-18 stopni. Umieszczony jest na dole - tam gdzie na razie jest warsztat ale docelowo będzie pokój dzienny, ale komin przechodzi przez sypialnię na piętrze, więc i ona szybko się nagrzewa. Na razie mam też jeden z tych piecyków gazowych na butle, więc kiedy wracam z pracy i chcę tylko się umyć i iść do łóżka, nie muszę rozpalać w piecyku. Mam też ogrzewacz postojowy gotowy do zainstalowania, ale tu pojawia się problem, że nie chcę używać podstawowego układu elektrycznego piętrusa do żadnych innych celów. Chcę, żeby nawet kiedy wszystkie inne akumulatory wyczerpią się do zera, wciąż możliwe było po prostu wskoczyć za kółko, odpalić silnik i odjechać.



TO: Więc w autobusie są dwa osobne obwody systemy elektryczne - jeden na potrzeby pojazdu - do świateł, rozrusznika itd. - a drugi na potrzeby domowe?

PJ: Właściwie to są trzy. Wszystkie systemy własne autobusu są całkowicie oddzielone. Poza tym nie chce zbyt szybko wyczerpywać baterii, więc wszystko to, co może efektywnie pracować na 12 woltach - pompy wodne, samochodowe radio - pracuje na 12 woltach. Jedynie dla większych urządzeń domowych używam standardowego napięcia 230 wolt. W rezultacie do mojego generatora podłączone są trzy ładowarki. Ale kiedy chcę naładować sobie laptopa czy komórkę, energię biorę z baterii. Tak samo kiedy oglądam telewizję, gotuję czy odgrzewam posiłki w mikrofalówce. Na tą chwilę energii wystarcza gdzieś na trzy noce, po czym włączam generator na około 8 godzin i wszystko naładowane jest ponownie. Staram się nie zużywać zbyt wiele paliwa na produkcję energii - w chwili obecnej schodzi mi mniej niż dwa galony na tydzień. Rzecz w tym, że można by produkować energię jednym z tych malutkich generatorów, ale nawet one zużywają około 0.8 litra na godzinę. 0.8 litra na godzinę to funt na godzinę. W ten sposób oglądanie telewizora przez jeden wieczór kosztuje piątaka. Rozwiązanie takie jak moje - użycie większego generatora aby wyprodukować energię, którą potem przechowuje się w akumulatorach - jest znacznie bardziej efektywne. A generator jest mi potrzebny tylko w tej porze roku.

TO: Ponieważ latem baterie słoneczne zaspokajają całkowicie twoje energetyczne potrzeby.

PJ: Dokładnie.

Autor wywiadu: Tomasz Oryński
Zdjęcia: Yasmine Greenbus, archiwum domowe


Materiał pochodzi z serwisu Gazetae.com
www.gazetae.com


 

 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Randki w Irlandii i na Świecie
Różne (16.12.2017)
Leczenie ortopedyczne
Usługi (12.12.2017)
Narożnik Marcos
Sprzedam (12.12.2017)
Paczki, Przeprowadzki Irl-Pl, Kurier
Różne (07.12.2017)
Meblościanka Hugo
Sprzedam (05.12.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl