Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow "Zemsta" po latach...
"Zemsta" po latach... E-mail


Zemsta po latachPan Adam był przystojnym, 26-letnim mężczyzną. Pani Alina była młodsza o jakieś sześć lat. Pobrali się w 1995 roku i żyli względnie spokojnie w dużym mieście na północy Polski. Pani Alina pracowała na odpowiedzialnym, lecz bardzo statycznym stanowisku kasjerki w banku, Pan Adam natomiast dynamicznie rozwijał małą firmę transportową. Dynamika ta polegała na częstych wyjazdach z towarami po Polsce i - a jakże - wiązała się z pokusami charakterystycznymi dla życia kierowcy ciężarówki, ...


której kabina wyposażona była w niewielkie, acz wygodne łóżeczko. Firma działała prężnie. Podpisała umowę na usługi z dużą, znaną firmą kurierską i nocami przemierzała Polskę z północy do centrum, gdzie w sortowni przesyłek, pracowała młoda, zgrabna Pani Agnieszka. Romans rozpoczął się od pechowego dla silników diesla mrozu. Pan Adam utkwił na kilkanaście godzin w punkcie docelowym. Co wydarzyło się tej nocy, tego opisywać nie będziemy - dość, że długo po tym Pan Adam nie zrezygnował z prowadzenia ciężarówki na tej trasie, pomimo iż z upływem czasu posiadał więcej pojazdów i kierowców.

Romans kwitł przez kilka miesięcy. Kwitły finanse firmy, mieszkanie małżonków, relacje rodzinne... Kiedy małżonka zaszła w ciążę Pan Adam powiedział "dosyć". Odbył krótką telefoniczną rozmowę z Panią Agnieszką, po czym na priorytetową trasę wysłał jednego z kierowców. Sam jeździć zaczął na krótsze, starając się więcej czasu spędzać w domu.
Czy Pani Alina się domyślała jego romansu? Chyba nie, bowiem o mało nie poroniła, kiedy w odwiedziny do ich wspólnego domu przyjechała Pani Agnieszka i opowiedziała pod nieobecność "Adasia" o romansie, jaki ich łączył. Może i szczegółów nie oszczędzała - jak to osoba zraniona i okłamana. Po kilku godzinach zjawił się "Adaś" i stawił czoła sytuacji jak z małżeńskich horrorów. Obydwie panie siedząc przy herbatce domagały się wyjaśnień - on był tym, który musiał sprostać stawianym wymaganiom. To traumatyczne przeżycie wywołało w jego umyśle cos na kształt "czarnej dziury", bowiem nawet po latach nie mógł sobie przypomnieć żadnych istotnych szczegółów tego zajścia. I wcale się jemu nie dziwię. Pani Agnieszka wyjechała. Została małżonka, która po kilku tygodniach zdecydowała się wybaczyć mężowi "skok w bok" stawiając jednocześnie warunki, którym - powiedzmy szczerze - sprostać winien każdy decydujący się na życie małżeńskie. I właściwie powoli wszystko wróciło do normy. Pani Alina urodziła córkę, a po kolejnych czterech latach małżeństwa - syna.

Życie rodzinne popsuły pieniądze. Ściślej - ich brak i jeszcze pech na dokładkę. Ciężarówki zaczęły dręczyć awarie, kontrahenci wycofywali się z umów... Od bankructwa firmę uratował kredyt załatwiony przez panią Alinkę, ale z interesem trzeba się było pożegnać. Pan Adam przesiadł się ze swojej ciężarówki na cudzą, w dalekiej Irlandii, której rynek pracy szczęśliwym trafem właśnie się otworzył. Odwiedzał rodzinę często, pieniądze oszczędzał i po sześciu latach zapragnął powrócić. Kiedy Pani Alina dowiedziała się, że niebawem przestanie być "słomianą wdową", wtedy powiało chłodem. A kiedy Pan Adam rozpoczął powolne przygotowania do powrotu otrzymał pozew o rozwód. Mało - z orzekaniem o jego winie za spowodowanie rozkładu pożycia małżeńskiego. Jako dowód zdrady do pozwu dołączona była kopia listu sprzed lat, jaki wspomniana uprzednio Pani Agnieszka przygotowała na wypadek nie zastania Adasia w domu, a który zostawiła (przez roztargnienie czy tez celowo) niejako "do dyspozycji" Pani Aliny. Ten list stał się koronnym dowodem na niewierność małżeńską.



Pan Adam przekonany o swojej beznadziejnej sytuacji postanowił skorzystać z porady prawnej. Nie ukrywał, że zdradził żonę i przez to postąpił nagannie, ale był przekonany, że żona wybaczyła jemu to postępowanie, czego dowodem jest choćby urodzony grubo po tym fakcie syn. No i on sam starał się przez te lata nie dać nawet cienia pozoru zdrady... Było - minęło!

Sytuacje podobne do tej opisywanej podzieliły nawet Sąd Najwyższy. Nie jest tajemnicą, że wprawdzie jego orzeczenia prawa nie tworzą, ale dokonuje on wykładni przepisów, która dla sądów powszechnych jest czymś na kształt wyroczni. Z całą pewnością czytelnicy też podzielą się na tych, którzy mogą uznać, iż przebaczenie pani Aliny załatwiło sprawę definitywnie - i na tych, którzy twierdzić będą cos zupełnie odmiennego.

A jak jest w rzeczywistości? Zasadniczo przebaczenie, do tego przypieczętowane podjęciem współżycia (albowiem syn Pana Adama i Pani Aliny tego dowodzi) - warunkowo kończy sprawę. Warunkowo - albowiem, jeśli Pan Adam ponownie pragnąłby "skakać w bok" czy nawet traktować połowicę niezgodnie z kanonami związku małżeńskiego - może ona kwestią już wybaczonej zdrady podeprzeć pozew o rozwód.  To na Pani Alinie więc, jako na osobie inicjującej postępowanie rozwodowe - spoczywać będzie trudny w tym wypadku obowiązek udowodnienia, iż to właśnie zdrada małżonka mająca miejsce przed bez mała piętnastoma laty przyczyniła się do rozkładu pożycia małżeńskiego. Smutno to przyznać, ale badając ewentualne przyczyny takiego jej postępowania nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż w grę może wchodzić coś na kształt małżeńskiej "zemsty po latach". Gdyby bowiem sąd podzielił pogląd o winie pana Adama, to alimenty zasądzone na dwoje uczących się dzieci i być może na byłą małżonkę skutecznie powstrzymałyby go od powrotu do Polski. Może nawet pozbawiły ten powrót sensu?

Morał z tej opowieści płynie dla stron obydwu. Dla tych, którym wybaczono - że prawo rodzinne nie zna przedawnienia. Dla wybaczających, że warto naprawdę dobrze przemyśleć ten krok. Może lepiej rozstać się i zbudować od podstaw nowy związek, niż kontynuować stary w poczuciu krzywdy i pragnienia zemsty przy pierwszej nadarzającej się sposobności. Z dziennikarskiej rzetelności dodam, że Kodeks rodzinny pojęcia zemsty też nie zna...

Maciej Furtas
Student V roku Wydziału Prawa

EWSPA w Warszawie
Opiekun Kliniki Prawa w Dublinie przy EWSPA
http://klinikaprawadublin.pl

 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Kurier Polska - Irlandia - Polska
Usługi (23.11.2017)
Meble kuchenne
Sprzedam (21.11.2017)
Narożnik Calia
Sprzedam (21.11.2017)
Kurier Irlandia-Polska
Drobne (18.11.2017)
Poszukiwany kierowca w piekarni
Dam pracę (16.11.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl