|
Na emigracji trudno wykonywać pracę, która jednocześnie jest pasją. Jednak artystka, Małgosia Kozłowska świetnie poradziła sobie z tym problemem, postanowiła sprzedawać własnoręcznie robione kartki, ponieważ ich tworzenie sprawia jej największą przyjemność.
Małgosia z zawodu jest archeologiem, właśnie ten fach sprowadził ją trzy lata temu do Irlandii. Początkowo pracowała na wykopaliskach, jednak praca na zewnątrz, często w deszczu, zaczęła się jej dawać we znaki. Po roku postanowiła wrócić, ale nie do Polski tylko do zajęcia, które absorbowało i fascynowało ją już w Polsce, kiedy jeszcze mieszkała we Wrocławiu. Tam właśnie zrobiła pierwsze kartki najpierw dla znajomych, aż w końcu odważyła się przed Świętami Bożego Narodzenia rozłożyć mały, roboczy straganik w turystycznej części miasta.
W Irlandii zatrzymała ją miłość do Maćka, również polskiego archeologa, którego poznała na wykopaliskach. Wspólnie przeprowadzili się do Dundalk, najpierw zamieszkali razem, potem na krótko rozstali się. Małgosia postanowiła coś zmienić w swoim życiu. Wówczas na przedmieściach miasteczka wynajęła mały pokoik i zaczęła krok po kroku robić pierwsze w Irlandii kartki. Mieszkając sama odnalazła na nowo chęć tworzenia. Kupowała materiały i robiła coraz więcej kartek. Postanowila też zaprezentować swoją galerię prac w internecie, na własnej stronie www.margallery.com, która powstała z pomocą jej przyjaciółki Magdy. Na stronie oprócz kartek prezentuje też wyroby z gliny, biżuterię z materiału oraz wiersze.

W końcu odważyła się też pochodzić po tutejszych sklepach, by pokazać swoje dzieła. Pierwsze kartki sprzedała w Cenrum Informacji Turystycznej w Carlingford. Potem niektórzy sprzedawcy z małych sklepików kupowali od niej nawet po piętnaście kartek. To ją zmotywowało, postanowiła założyć własny, kartkowy biznes. W okresie przedświątecznym z kartkami i uszytymi własnoręcznie futerałami na telefony pojawiła się również w Centrum Handlowym, gdzie zaprojektowała dla siebie mały straganik. Ostatnio uczestniczyła też w spotkaniu lokalnych artystów w Dundalk.
Postanowiłam wybrać się do Gosi, by zobaczyć, jak powstają jej kartki. Zaprosiła mnie do maleńkiego, przytulnego pokoiku, gdzie czuć było artystyczną atmosferę: obrazy na ścianach, własnoręcznie pomalowane szkatułki, ulepione z gliny naczynia i podstawki pod kadzidełka, które w przyszłości Małgosia również zamierza rozprowadzać wykorzystując stronę internetową. Na początek pokazała mi kilka swoich kartek, przygotowane zostały na różne okazje urodziny, Boże Narodzenie, narodziny dziecka, nie zabrakło też kartek z motywami irlandzkimi - pozdrowieniami z Dublina, charakterystyczną białą owcą z czarnym łebkiem... Wszystkie kartki miały ten sam rozmiar i wykonane były w podobny sposób, ponieważ Gosia wypracowała swój własny styl. Przedstawiają motywy roślinne, kwiaty, motyle, a także ulubione przez Gosię koty.
Poprosiłam ją, aby zrobiła jedną kartkę przy mnie. Na małym stoliku Gosia rozłożyła kolorowy papier, paletę z farbami, konturówki i inne potrzebne materiały. Najpierw karton w kolorze ecru przecięła na pół, potem dokładnie złożyła, pomyślała przez chwilę. - Tutaj na przedniej stronie można nakleić prostokąt z czerpanego papieru, który kupiłam w Polsce - powiedziała. Tak też zrobiła, potem na nieco pomarszczonym, czerpanym papierze Małgosia z pieczołowitością malowała czerwonego tulipana. - To mój ulubiony kwiatek - zaznaczyła. Następnie prostokąt obrysowała błyszczącą, zielonkawą konturówką. Kiedy farba przeschła, w środku wkleiła prostokąt białego papieru z miejscem na życzenia, który potem również obrysowała na srebrno, dodając charakterystyczne dla jej kartek spirale w rogach. Kartka była gotowa, efekt imponujący. Delikatna, oryginalna, pełna uroku kartka, którą aż chciałoby się otrzymać.
- Projektując kartki staram się wyczuć, co podobałoby się odbiorcom. Często pytam ludzi, co w kartkach podoba im się najbardziej i czego im brakuje. Ważne jest dla mnie, żeby każdy, kto kupuje moją kartkę znalazł w niej coś dla siebie. Na przykład z mojej ankiety, którą przprowadziłam kiedyś w Polsce wśród znajomych, dowiedziałam się, że wielu osobom podobają się kartki z okienkiem - opowiada artystka.

Gosia krok po kroku rozwija swoją pasję i związane z nią marzenia: - Staram się aby mój biznes przekształcał się powoli w coś profesjonalnego, a w przyszłości marzę o otworzeniu własnej galerii z kartkami i innymi wyrobami - mówi.
Więcej o Małgosi i jej dziełach na stronie internetowej: www.margallery.com
Magdalena Górna
Â
 |