Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow Rozbroić granat
Rozbroić granat E-mail


Każdy z uzależnionych musi dotknąć dna. Niektórzy z tego dna nie potrafią się podnieść. My jesteśmy po to, by pomóc tym, którzy próbują.

Ustalić granicę, za którą kończy się towarzyskie picie a zaczyna nałóg, jest niezwykle trudno. Czy to już wtedy, gdy z jednego piwka dziennie robi się cały sześciopak, czy może wtedy, gdy piątkowa impreza kończy się dopiero w poniedziałek?





A może wtedy, gdy nie potrzeba już imprezy, by otworzyć kolejną butelkę? I dlaczego picie czerwonego wina jest jeszcze w porządku, a małe jasne z Lidla podpada już pod uzależnienie?

Problem uzależnień staje się coraz powszechniejszy wśród mieszkających w Irlandii Polaków. Raz, że za sprawą podniesienia standardu życia, stać nas na to, by częściej spotykać się ze znajomymi w mieście, a że kultura pubowa jest nieodłącznym elementem lokalnego krajobrazu, łatwiej umówić się na drinka niż na przysłowiową kawę. Statystyki dowodzą, że Irlandczycy i Brytyjczycy przodują wśród wszystkich europejskich nacji pod względem ilości spożywanego alkoholu. Niechlubny prym wiodą tu zwłaszcza kobiety, o czym nietrudno przekonać się w weekendowy wieczór w centrum miasta, kiedy  - solidarnie i w myśl pokracznie rozumianego równouprawnienia - przedstawiciele obu płci słaniają się na nogach w poszukiwaniu wolnej taksówki.

Ale jest i drugi model picia, zdecydowanie mniej widoczny, choć coraz powszechniejszy, zwłaszcza, kiedy drink po pracy ustępuje miejsca piwku do śniadania. Bowiem i pracy brak, i nie ma z kim się spotkać, rodzina daleko, a samotność doskwiera niczym ropiejący czyrak. To picie bezpieczne, bo w czterech ścianach wynajmowanego pokoju. Czasem z kumplami, którzy też nie mają innego powodu do wyjścia z domu, jak tylko do pobliskiego Lidla po kolejny szcześciopak, bowiem pracy nie ma już od miesięcy, a zasiłek jeszcze wystarcza na codzienny obiad i małe jasne. To picie dyskretne, bo ukryte przed spojrzeniami taksówkarzy, młodych kobiet w koktajlowych sukienkach i z butami w ręku, sprzedawców kebabów. To picie monotonne, zwykłe, zagłuszające. Picie, które łagodzi rozpacz, wiodąc ku spokojnej wegetacji w poczuciu błogiej teraźniejszości.

Byłem tam i znam to 

- My wszyscy, czterdziestokilkuletni, przyjechaliśmy do Irlandii z nadzieją. To nie nasza wina, że nikt nas nie nauczył kreatywności, języków obcych, umiejętności dostosowywania się do zmieniającej rzeczywistości. Zostaliśmy bardzo z tyłu - kwituje smutno Mariola Mastek, koordynatorka Centrum Konsultacyjnego dla Uzależnionych i Ich Rodzin. Pacjenci, jacy zgłaszają się do Centrum, to głównie mężczyźni po czterdziestce, może po rozwodzie, albo będący z związku, na którym się zawiedli, nie mający kontaktu z najbliższymi, często bez pracy. Pierwszym zaskoczeniem może być dla nich fakt, że ta młoda, piękna kobieta jest ich rówieśniczką - bo jak tu płakać przed taką dziewczyną. Ale by terapia uzależnieniowa była skuteczna, trzeba zapomnieć o wstydzie. Dlatego też obok Marioli siedzi Krzysztof - terapeuta-neofita, który przeszedł tę samą ścieżkę, od butelki do kolejnego dnia, tygodnia, miesiąca bez kieliszka. Mężczyzna z mężczyzną zawsze prędzej się dogada, tym bardziej, kiedy przeżyło się to samo.

- Pewnie to źle zabrzmi, ale nareszcie w życiu znalazłem miejsce, gdzie mogę oddać coś, co dostałem kiedyś od innych - mówi Krzysztof. Przyznaje otwarcie: jestem alkoholikiem, nie piję od 12 lat. Mówi, że otarł się o najgorsze, myślał o samobójstwie, stracił wszystko. Ale kiedy przyszedł ten największy strach, wstyd i upokorzenie, a ciało fizycznie nie było już zdolne funkcjonować bez alkoholu, odezwała się ostatnia myśl. Albo coś z tym zrobię, albo to już koniec. Udało się, choć dopiero za drugim podejściem.

- Krzysztof to wspaniały człowiek, bardzo nam pomaga - tłumaczy Mariola. - Terapeuta-neofita to ktoś, kto wyszedł z uzależnienia, przeszedł cały proces terapii i pomaga innym w leczeniu, pokazując, jak to się stało, co się dzieje podczas terapii, jakie mechanizmy tworzą uzależnienie. To autentyczny człowiek, który siedzi obok na krześle i w trakcie rozmowy może mówić o swoich własnych doświadczeniach. Wstyd? Nie każdy może chce rozmawiać o swoich problemach z obcym człowiekiem, a co dopiero z dwojgiem? To trochę jak u psychologa, gdzie najważniejsze jest zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

- Nasze Centrum działa trochę inaczej niż poradnia psychologiczna. Człowiek uzależniony nie pójdzie tam szukać pomocy, bowiem psychoterapia kojarzona jest z poważniejszymi trudnościami, natomiast problem picia często jest nieuświadomiony. Wizyta u nas jest często pierwszym krokiem, jesteśmy pomostem, grupą wsparcia, gdzie łatwiej pewne rzeczy nazwać. A obecność terapeuty-neofity, który sam przeszedł ten proces, to niesamowita pomoc - tłumaczy Mariola.



Od lewej: Mariola, Basia, Krzysztof.


Moją misją jest pomaganie

Centrum rozpoczęło swoją działalność ostatniego dnia maja, przyjmując za swoją siedzibę przestronne podziemia kościoła przy Duszpasterstwie Polskim przy St. Audoens Church w Dublinie. Przykościelna lokalizacja nie oznacza bynajmniej, że prowadzone tam spotkania terapeutyczne w jakikolwiek sposób naznaczona jest religijnymi dogmatami - nikt tam nie pyta o świadectwo chrztu czy datę ostatniej spowiedzi. - Jesteśmy światopoglądowo niezależni - przekonuje Mariola. - W terapii chodzi o człowieka, o godność. Choć zadziwiające jest, że większość osób, wychodzących z uzależnień, odnajduje siłę w wierze. Niekoniecznie w Boga tej czy innej religii, odnajduje się duchowość własną w sobie.

Pomysł na uruchomienie Centrum Konsultacyjnego dla Uzależnionych i Ich Rodzin miał jakby dwa źródła. Swoistym spiritus movens całego projektu była Mariola Mastek, z wykształcenia terapeutka po pedagogice resocjalizacyjnej, mająca za sobą również wieloletnie doświadczenie w pracy jako pielęgniarka na oddziale onkologicznym. - W pewnym momencie poczułam, że praca z chorymi na raka jest zbyt trudna, wypaliłam się. Przenosiłam ten ciężar na siebie, na rodzinę, na dom. Do tego doświadczenie kogoś bliskiego, kto był uzależniony. Wtedy też zaczęłam studia na pedagogice resocjalizacyjnej, bo moją misją jest pomaganie - opowiada Mariola. Kiedy więc, po kilku latach pracy w Irlandii jako opiekunka w domu starców, przyszedł czas stabilizacji i zawodowej monotonii, zrodził się pomysł na powrót do pracy z uzależnionymi.

Tymczasem zaś, pomysł i potrzeba uruchomienia centrum pomocowego dla uzależnionych stawał się coraz bardziej naglący dla osób, działających przy Duszpasterstwie Polskim. Zarówno bowiem księża, jak i świeccy pracownicy duszpasterstwa coraz częściej spotykali osoby, które nie radziły sobie z problemem alkoholu, narkotyków czy hazardu. Wówczas więc, poprzez sieć prywatnych znajomości, udało się dotrzeć do Marioli Mastek. - Byłam przygotowana na kilkugodzinną rozmowę, tymczasem - może po dwóch minutach z księdzem Jarosławem Maszkiewiczem (koordynatorem Duszpasterstwa Polskiego w Irlandii - przyp. AP) padło pytanie: to co pani potrzeba i kiedy zaczynacie? - wspomina. W podziemiach kościoła udało się wygospodarować dyskretne pomieszczenie, całe wyposażenie biura również przekazał ks. Jarosław. Do zespołu Centrum dołączyła pani Basia i Krzysztof, którzy uczestniczą w spotkaniach terapeutycznych i grupach wsparcia.   

Centrum powstało po to, by się rozwijać

Po niemal sześciu tygodniach działalności Centrum, ubiegłej niedzieli już na pół godziny przed otwarciem na spotkanie czekało dwóch panów. - To wspaniałe, jak szybko roznosi się informacja o tym, że działamy. W ubiegłym tygodniu przyjechał do nas pacjent z Limerick, ktoś inny z Donegal. Okazuje się, jak dużym problemem są uzależnienia wśród Polaków... - potwierdza Mariola.

Plany, związane z działalnością Centrum, są ambitne, choć realistyczne. Póki co, wszyscy pracują tam na zasadach wolontariatu, ale by móc pomagać kompleksowo, docelowo potrzebny jest program wsparcia finansowego, zapewniający obecność terapeutów przez cały tydzień. Potrzebne jest również uruchomienie kolejnych grup wsparcia, warsztatów, grup ambulatoryjnych, kontaktów z klinikami detoksykacyjnymi i odwykowymi. Będą spotkania dla Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA), uzależnionych od narkotyków i hazardu. Najważniejsze jednak, że Centrum już powstało i z tygodnia na tydzień działa coraz prężniej. Bezpłatnie.
 
- Uzależnienie to przewlekła choroba. Walcząc z kimś, walczymy o kogoś - mówi Mariola.
Przywiezione często jeszcze z Polski problemy tutaj, w wyniku osamotnienia, kłopotów z pracą, monotonii i izolacji od najbliższych, nabierają na sile. Aż ku rozpaczy. - Każdy z uzależnionych musi dotknąć dna. Dla każdego to dno oznacza coś innego. Niektórzy z tego dna nie potrafią się podnieść - tłumaczy terapeutka. - Przychodzą do nas osoby, nie mające świadomości, że to już jest uzależnienie. My jesteśmy po to, by pomóc tym, którzy próbują.

- Choroba alkoholowa to choroba uczuć - mówi Krzysztof. - Największym zagrożeniem, to trzymać w sobie granat. Potem rośnie on do rozmiarów granatnika, potem - bomby. Aż robi się to większe, niż jesteśmy w stanie wytrzymać. Dlatego w terapii uzależnień tak ważne jest, by poznać siebie, nauczyć się rozpoznawać emocje, nazywać je, rozumieć. - Pierwszy raz rzucałem picie dla żony, dla rodziny, dla świętego spokoju. Nie udało się. Dopiero, kiedy wszystko się zawaliło, odeszła żona i straciłem pracę, zdecydowałem, że muszę coś z tym zrobić. Dla siebie. Ja stałem się tutaj najważniejszy. I zacząłem słuchać ludzi, którzy przez to przeszli. Nie ich rad, ale doświadczeń. Ja nie chciałem przestać pić. Ja chciałem żyć - mówi dziś Krzysztof.   

Anna Paś

Bardzo dziękuję Marioli i Krzysztofowi za pomoc przy pracy nad tym artykułem.

Centrum Konsultacyjne Osób Uzależnionych oraz ich Rodzin
Kościół Św. Audoena, 14 High Street (przy Duszpasterstwie Polskim), Dublin 8.
Czynne w każdą niedzielę od 11.00 do 16.00
Skype : ckudublin (aktywny w godzinach otwarcia Centrum)
Telefon: +353 860 861 018 czynny codziennie od 18.00 do 20.00

www.PolskiExpress.ie





<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Kurier Polska - Irlandia - Polska
Usługi (23.11.2017)
Meble kuchenne
Sprzedam (21.11.2017)
Narożnik Calia
Sprzedam (21.11.2017)
Kurier Irlandia-Polska
Drobne (18.11.2017)
Poszukiwany kierowca w piekarni
Dam pracę (16.11.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl