Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow Odwrót na Wyspy?
Odwrót na Wyspy? E-mail


Zasoby przywiezione z Zachodu wystarczają na kilka miesięcy. Można się wybudować, albo założyć biznes. Jednak swoboda życia ma swoje granice. A to urzędy i przepisy, a to "wdzięczni" sąsiedzi i nieufne twarze wokół, bezinteresowna zawiść utrudniają życie. Brakuje lekkości ptaka, który krąży po niebie z jednego brzegu morza nad drugi. Brakuje zrozumienia dla innego stylu życia, dla różnorodności świata. Rzeczywistość polskiej prowincji skrzeczy, nie przystaje do wielu wyspiarskich oczywistości.





Kłopoty z powrotną adaptacją nie dotykają oczywiście wszystkich. Jednak przypadki czołowego zderzenia z polską rzeczywistością nie są odosobnione. Co prawda, wielu powracającym odpowiada nadwiślański klimat. Jest bardziej różnorodny. Można pojeździć na nartach i łatwiej opalić skórę w promieniach słońca. Można także zasadzić winnicę, co powoli staje się popularne na górzystym południu Polski. Odpowiednie szczepy winorośli są odporne na zimowe mrozy do minus 30 stopni. Późno zbierane owoce są naprawdę słodkie. Na własny użytek można wyprodukować z nich całkiem przyjemne wino, na poczet zdrowotności. Kłopoty pojawiają z produkcją na sprzedaż, nawet na małą skalę. Państwo czyha z akcyzą, która wzrasta niemal z każdym procentem alkoholu. Nieznany w szerokim świecie sanepid jest odporny na zdrowy rozsądek. Nie chce uznać domowych warunków maceracji, filtracji, butelkowania. W okolicy czai się urząd skarbowy wraz ze swoimi niejednoznacznymi instrukcjami.

W innych momentach to, co dawniej wydawało się zwyczajnym biegiem rzeczy, dziś budzi zadziwienie, sprzeciw, zażenowanie, pogardę. W miejscach publicznych można nieraz spotkać kibiców sportowych. Kto choć raz był na meczu hurlingu lub irlandzkiego footbolu, a nawet rugby mógł spokojnie przemieszać się na trybunach z fanami dowolnej z rywalizujących drużyn. Kibice w odmiennych koszulkach i szalikach siedzą obok siebie, przemieszani, zajęci meczem a nie wyzwiskami. W Polsce jest po staremu. Na meczu piłkarskiej trzeciej (regionalnej) ligi pseudokibice gości siedzą na trybunach w odległym sektorze, otoczeni wysokimi kratami. Furtka wejściowa do ich ławek jest zamknięta od zewnątrz na kłódkę. Wokół oddział prewencji z ekwipunkiem bojowym. Pseudkobice ryczą przekleństwami ze swojej klatki. Wyglądają podobnie jak małpy w zoo. Porównanie trochę nie na miejscu, bo nie powinienem w ten sposób ubliżać Bogu ducha winnym zwierzętom. Niewiele lepiej dzieje się na meczu żużlowym. Kibice regionalnych rywali na derbach oddzieleni są buforowym sektorem. Kilkadziesiąt ławek, a może kilkaset miejsc zostaje puste. To ziemia niczyja, na której znów stoi policja. Inni kibice muszą stać na koronie stadionu, bo już nie ma gdzie usiąść. Wyścigi żużlowców rykami silników na chwilę przerywają festiwal kibicowskich, bezinteresownych, wzajemnych wulgaryzmów i wyzwisk.



Na szczęście jest jednak siatkówka. Na trybunach hali atmosfera jest zupełnie inna. Doping gorący, momentami to ściana okrzyków, morze braw. Tysiące ludzi stoi, by skandować nazwę ulubionego klubu, by porażającym gwizdem zdeprymować drużynę rywali. Spektakl trwa czasami godzinę, czasami dwie i pół. Podczas dopingu nie pada ani jedno przekleństwo. Garstka kibiców gości siedzi wśród gospodarzy. Są zagłuszani śpiewem i okrzykami, a nie bluzgiem. Nie ma policji, nie ma oddziałów prewencji, jest kilkudziesięciu nieuzbrojonych ochroniarzy.

Powyższe obrazki nie oddają całego bogactwa i nędzy Polski. Co jednak charakterystyczne, w Dublinie, Cork czy w Małopolsce i na Podkarpaciu można spotkać ludzi o podobnym doświadczeniu. Jedni wracają z Zachodu, inni planują rychły powrót, widząc perspektywę końca otrzymywania zasiłku. Kolejni wychodzą z polskich urzędów pracy z komicznie niskim zasiłkiem w dłoni. Na kilka tygodni, kilka miesięcy kieszonkowe dla bezrobotnych łagodzi szok powrotu. Nierzadko można jednak usłyszeć o powrotach na Zieloną Wyspę. Nie wiedzieć czemu znów wyjeżdżają z Polski. Chyba nie tylko dla pieniędzy?

Marcin Lisak

Foto: Agnieszka Dzido

www.PolskiExpress.ie


<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Kurier Irlandia-Polska
Drobne (18.11.2017)
Poszukiwany kierowca w piekarni
Dam pracę (16.11.2017)
Przelewy pieniezne z Irlandii do Polski
Usługi (14.11.2017)
Zestaw wypoczynkowy Luxemburg
Sprzedam (14.11.2017)
Tlumacz przysiegly - Dublin i cala IRL
Drobne (08.11.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl