|
"O tym, jak być traktowanym jak g... w 15 różnych krajach i... wciąż to lubić".
Uszczęśliwiony dziesięcioma godzinami opóźnienia i taryfą 300 euro do Hiszpanii w rodzimych "tanich" liniach lotniczych, dublińczyk Paul Kilduff poprzysięga zemstę za totalne poniżenie - 10 kg limitu na bagaż podręczny, wyloty o 6 rano, dodatkowe wycieczki autobusowe, odległość terminalu, lęk i niepewność w poczekalni czy wreszcie personel pokładowy, który dostarcza osławionej, wyjątkowej "obsługi klienta".
Książka Paula Kilduffa w humorystyczny sposób opisuje słynne irlandzkie tanie linie lotnicze oraz losy przeciętnego pasażera, który "waży swój bagaż tak, jakby to było złoto, musi dodatkowo płacić za odprawę lub korzystanie z wózka inwalidzkiego, chętnie korzysta na pokładzie samolotu z możliwości zakupienia lekarstw na kaca oraz kartek zdrapek, czy wreszcie nie jest do końca pewny, czy wyląduje na właściwym lotnisku...".
Ale mogąc kupić bilet za 1 centa... może warto się skusić?
"Nasz stosunek do tej książki jest całkowicie obojętny" - skomentował rzecznik prasowy firmy Ryanair (w tytule i treści książki firmy o zabawnej, fikcyjnej nazwie "Ruinair").
W odpowiedzi na publikację książki Biuro Obsługi Klienta linii lotniczych Ryanair napisało do Autora książki takie oto słowa:
"Mamy nadzieję, że będziemy mieli przyjemność o wiele częstszego goszczenia Cię w ramach naszych tanich, punktualnych lotów i że będziesz kontynuować swoje wspaniałe pisarskie dzieło, które dostarcza nam rozrywki i pomaga nam w propagowaniu naszej polityki najniższych w całej Europie cen lotów".
Autor książki wysłał także jeden jej egzemplarz do... samego Michaela O'Leary, znanego ze swych szalonych komercyjnych pomysłów szefa firmy Ryanair. Ten kazał nadawcy czekać na odpowiedź około 2 tygodni, po czym odesłał mu oryginał listu z dopisanymi odręcznie na boku swoimi uwagami:
"Drogi Paul'u, nie przeczytałem jej. Słyszałem, że chcą ją wrzucić na listę tytułów z kategorii fantastyka, ale mimo to kontynuuj swoje dzieło, bo to z pewnością kawał dobrej roboty. Wolność słowa nie będzie miała większego znaczenia dla naszego rozwoju, ale to wszystko na pewno pomaga. Dlaczego nie podróżujesz w ramach naszej wyprzedaży po 1 euro za bilet (razem z podatkami i innymi opłatami) za ostateczną cenę 30 euro? Lataj Ruinair'em i unikaj naszych zdecydowanie gorszych konkurentów. Z najlepszymi życzeniami, MO'L."
 
Dublin24.Net - 23/07/2009
|