GdzieÅ› pomiÄ™dzy lodówkami z nabiaÅ‚em a sekcjÄ… warzywnÄ… mojego lokalnego, maÅ‚omiasteczkowego Spar’a ogarnęła mnie dziÅ› nieodparta melancholia i tÄ™sknota za wypartymi już dawno z rynku maÅ‚ymi sklepikami z irlandzkich wiosek i miasteczek.
O, póÅ‚ki rzadko zaludnione artykuÅ‚ami o nieodgadnionym dla cudzoziemca przeznaczeniu! O rzÄ…dku papierosów marki Major, Woodbine i Sweet Afton, na sam widok których pÅ‚uca podskakiwaÅ‚y do gardÅ‚a w agonalnym skurczu! O zielona kapusto i owsianko Flahavan’s’a! Gdzież sÄ… sÅ‚oiki z Marmite’m, beef drippings i konserwy Spam, Å‚ojem Å›mierdzÄ…cej, irlandzkiej „turystycznej”? To byÅ‚y czasy, to byÅ‚y wyzwania! A mieszkaÅ‚o siÄ™ kiedyÅ› na wsi, i owszem. Najbliższy (oprócz lokalnego mizernego establishmentu mieniÄ…cego siÄ™ Local Grocer’s and Post Office) sklep oddalony o jakieÅ› 15 mil, w pobliskim miasteczku. Jego asortyment – jak wymieniono powyżej, plus kilka innych niezbÄ™dnych artykuÅ‚ów spożywczych o niejasnym przeznaczeniu. Wypad na zakupy równaÅ‚ siÄ™ wtedy wyprawie w nieznane w poszukiwaniu zÅ‚otego runa. BaraninÄ… Å›mierdzÄ…cy sklep rzeźnika i pusty wioskowy „supermarket”.
MetodÄ… prób i błędów przez lata uczyÅ‚am siÄ™ jak zrobić coÅ› z niczego, czyli jak polski (bo taki z domu zwyczaj wyniosÅ‚am) obiad ugotować z produktów wcale na ten szczytny cel nieprzeznaczonych. OglÄ™dnie biedny asortyment rosoÅ‚owo-pierogowo-naleÅ›nikowy szybko mi siÄ™ znudziÅ‚, i trzeba byÅ‚o eksperymentować. Potrawy irlandzkie wychodziÅ‚y mi jednak kiepsko i przenosiny do wiÄ™kszego miasta powitaÅ‚am ze znacznÄ… kulinarnÄ… ulgÄ…. Tu już można byÅ‚o nabyć produkty wystarczajÄ…ce w swojej różnorodnoÅ›ci, by stworzyć coÅ› po wÅ‚osku, chiÅ„sku, japoÅ„sku czy nawet po polsku. Potem nastaÅ‚ rok 2004 i ... cóż, dziÅ› można dostać wszystko i to prawie wszÄ™dzie. Lokalny sklepik posiada póÅ‚kÄ™ z polskimi produktami, wytÄ™skniony chleb rodzimy jest szeroko dostÄ™pny w caÅ‚kiem obszernym asortymencie i zupeÅ‚nie nie ma na co narzekać. Tym bardziej wÅ‚aÅ›nie brak mi tych dziwacznych enklaw lat 60. do 80., w których tliÅ‚y siÄ™ jeszcze jakieÅ› post-literackie, liberalno-republikaÅ„skie klimaty.
Nie o zakupy chodzi, bynajmniej. Chodzi o inny Å›wiat. O indywidualność, która wraz ze Å›mierciÄ… tych zapyziaÅ‚ych, wilgociÄ… pachnÄ…cych centrów kultury irlandzkich gospodyÅ„ domowych, znika powoli i bezszelestnie. Jeszcze gdzieniegdzie Eimer i Hannah, lat siedemdziesiÄ…t parÄ™, spotykajÄ… siÄ™ przy kasie pÅ‚acÄ…c czekiem za bochenek chleba Brennan’s i paczkÄ™ herbaty Lyon’s Gold Blend. Jeszcze Jim przychodzi po paczkÄ™ Silk Cut dla żony i „szczeniaczka” Power’sa dla siebie, tak dla zdrowotnoÅ›ci. Jeszcze gÅ‚oÅ›ne i ciepÅ‚e, do wszystkich obecnych skierowane irlandzkie pozdrowienia i powitania nie caÅ‚kiem przebrzmiaÅ‚y. Może nawet daÅ‚oby siÄ™ jeszcze znaleźć sklepik i pocztÄ™, której pani naczelnik czytuje z wrodzonej ciekawoÅ›ci wszystkie pocztówki adresowane do okolicznych mieszkaÅ„ców.
MaÅ‚e, irlandzkie sklepiki czeka jednak zupeÅ‚na zagÅ‚ada, podobnie jak całą tÄ… barwnÄ… kulturÄ™ skupiajÄ…cÄ… siÄ™ niegdyÅ› wokóÅ‚ pubów. Åšwiat idzie do przodu: dbaÅ‚ość o zdrowie i zakaz palenia zwyciężyÅ‚ potrzebÄ™ tradycyjnej integracji spoÅ‚ecznej, dbaÅ‚ość o kieszeÅ„ i przedkÅ‚adanie dobra domowego budżetu nad dobro lokalnej spoÅ‚ecznoÅ›ci i przez niÄ… prowadzonych biznesów rozprawia siÄ™ skutecznie z drobnymi sklepikarzami. PozostaÅ‚a po tych drobnych stratach dziura jest niczym innym jak tylko bruzdÄ… po lemieszu postÄ™pu i globalizacji. Niech i tak bÄ™dzie. Póki sÄ… jeszcze takie dziwaczne enklawy jak ‘Foxe’s’ na Main Street w Naas czy zamkniÄ™ty już sklep pewnej starej dziwaczki, którego wystawa jest tak zatÅ‚oczona zgliszczami mebli i truchÅ‚ami porcelanowych lalek, że strach bierze zaglÄ…dać do Å›rodka, a mieszczÄ…cy siÄ™ prawie naprzeciwko na tej samej ulicy, można czasem przypomnieć sobie, lub, jak w przypadku wiÄ™kszoÅ›ci imigrantów, zobaczyć po raz pierwszy jak dawniej bywaÅ‚o. Jaka byÅ‚a Irlandia sprzed celtyckiego tygrysa. Gdy i te zabytki zniknÄ…, trzeba bÄ™dzie otworzyć skansen. No… chyba, że rzeczywistość post-recesyjna wrzuci nas w wir czasu i przestrzeni, którego drugi koniec wypadnie w Ennistymon w roku na przykÅ‚ad 1973. Ale na to ja już jestem gotowa…