|
Kilka pokoleń wstecz, ludzie w Irlandii tańczyli na ulicach w poranek wielkanocny. Gromadzili się przed domami, na ulicach, aby podziwiać wschód słońca i wspólnie odtańczyć skoczny „Dawn Dance”. Po obiedzie wielkanocnym nadchodził czas na „Cake Dance”. Pieczono na tę okazję wielkie ciasto. Współcześni Irlandczycy zagubili już tradycje przodków i wolą chyba pospać trochę dłużej - większość z nich nie pamięta już starych zwyczajów i w ogóle ich nie celebruje.
Wielkanoc jest tu okazją do podróży, korzystania z czasu wolnego od pracy, a przede wszystkim do zjedzenia uroczystego obiadu, którego głównymi potrawami są indyk i szynka.
A przecież zabawne mogłoby być uczestnictwo w „pogrzebie śledzia”. Ten unikatowy irlandzki rytuał kończył post. Przez 40 dni jedzono tylko ryby. W Wielką Sobotę miejscowy rzeźnik stawał się gwiazdą dnia - kroczył na czele procesji. Szła ona przez całe miasto z zawieszonym na kiju... śledziem. Śledź był bity i poniewierany, a potem wrzucany do pobliskiej rzeki. Na jego miejsce zawieszano przystrojony w kwiaty udziec barani. A jajko? Jest to chyba uniwersalny symbol Wielkanocy. Dawniej irlandzkie mamy, w tajemnicy przed swoimi pociechami, malowały jajka, podpisywały ich imieniem i chowały w kurniku, ogrodzie lub w pobliżu domu. Dzieci rano w niedzielę wielkanocną poszukiwały ukrytych niespodzianek. I chyba jest to jedyny zwyczaj, który przetrwał w Irlandii do dziś (tylko że kurze jajka zastępowane są czekoladowymi). I tym słodkim akcentem życzymy wszystkim Zdrowych i Spokojnych Świąt... Zespół Dublin24.Net Dublin, 11 kwietnia 2009 r. |