Wielu z nas wydaje się, że zaangażowanie zaawansowanych instrumentów finansowych w zarządzanie naszymi oszczędnościami jest jeszcze sprawą dalekiej przyszłości – specjaliści bowiem swoje symulacje i prognozy opierają na kwotach, którymi większość z nas jeszcze nie dysponuje. Łatwo bowiem radzić, jak najrozsądniej pomnażać setki tysięcy złotych czy euro – ale co w sytuacji, gdy nasz kapitał jest nieco skromniejszy?
Odpowiedź jest ta sama: mądre oszczędzanie i pomnażanie przyszłych zysków opiera się mniej więcej na tych samych zasadach, niezależnie od sumy wyjściowej. Jak zatem skonstruować swój portfel, by w najbliższym roku nie tylko uchronić go przed zawirowaniami recesji, ale i zarobić?
Obecnie trudno mówić o konstruowaniu portfela inwestycyjnego na 1 rok przy kwocie 100 tys. zł. Tak naprawdę chodzi raczej (przy takich parametrach, a w szczególności tak krótkim horyzoncie inwestycyjnym) o bezpieczne i pewne umieszczenie środków we współczesnej formie „skarpety”. W dzisiejszych czasach nie jest to już bieliźniarka, ale lokaty bankowe i ewentualnie obligacje. Innymi słowy inwestycja taka powinna być skonstruowana bardzo konserwatywnie. Należy przez to rozumieć nie tylko zminimalizowanie poziomu ryzyka, lecz także wybór bardzo tradycyjnych instrumentów finansowych.
Renesans lokaty bankowej
Co najmniej 80% środków należy umieścić na lokatach bankowych. Obecnie banki oferują atrakcyjne oprocentowanie w standardzie, nie jest więc konieczne negocjowanie przy używaniu argumentu wielkości depozytu (oczywiście nie mówimy o sytuacji, gdy ktoś posiada do ulokowania kilka milionów złotych). Pozwala to na ewentualne rozbicie deponowanej przez nas kwoty 80 tys. PLN na dwa, trzy banki, w przypadku osób, którym sen z oczu spędza obawa, bank zbankrutuje. Choć nie ma takiego zagrożenia, a do grudnia 2009 r. depozyty gwarantowane będą do wartości aż 50 tys. euro, nie ma co ukrywać – część Polaków boi się takich czarnych scenariuszy.
Co do wyboru lokaty – przede wszystkim musimy określić priorytety. Zakładając, że chodzi nam wyłącznie o korzystne oprocentowanie, nie patrzmy na wszystkie marketingowe gadżety dokładane przez banki. Kwestia dostępu do środków, korzystne nocne oprocentowanie, narastająca zmiana w ciągu roku i reklamowanie lokaty przez którąś z popularnych gwiazd estrady nie będą najistotniejsze. Liczy się tylko jedno kryterium: wysokość rocznego oprocentowania. Tutaj pojawiają się już oferty 8–9% w skali roku. Na szczęście, mimo różnych zabiegów marketingowych, jest to wciąż łatwo sprawdzalne kryterium, które banki mają obowiązek podawać w ofercie. Natomiast, jeżeli oprócz oprocentowania istotny jest dostęp do zgromadzonych ośrodków, skorzystajmy z interesującej oferty, jaką jest konto oszczędnościowe. Proponuje je już kilka banków, a oprocentowanie (roczne) sięga 6–8%.
Zyskowne złoto lub obligacje
Aby nie wrzucać wszystkich jajek do bankowego koszyka, możemy pomyśleć o zainwestowaniu pozostałej części środków w złoto lub obligacje. Proponuję opcję „lub” zamiast „i”, bo mówimy o kwocie 20 tysięcy złotych i rozbijanie jej na pół nie ma większego sensu. Z uwagi na to, że mówimy tylko o roku, nie warto samemu zastanawiać się, które obligacje dopuszczane są do obrotu na rynku wtórnym i zbywalne po roku, ale skorzystać z funduszy obligacji. Alternatywą jest najbardziej tradycyjna „inwestycja kryzysowa” – złoto (jak wiadomo: „tylko złoto mówi prawdę”). Przy 20 tys. zł trudno nam będzie raczej kupić sztabkę, poza tym to trochę niepraktyczne. Ale na rynku mamy np. bardzo szeroką ofertę złotych monet. Dla tych, którzy nie trzymać mieć złota w sejfie, aby czuć, że je posiadają, wygodną formą są certyfikaty, czyli papiery wartościowe będące świadectwem posiadania kruszcu. Sprzedając certyfikat, sprzedajemy również inkorporowany w nim metal. Nie polecałbym przy tak krótkim okresie inwestowania wchodzenia w bardziej zaawansowane instrumenty finansowe oparte na obrocie tym szlachetnym kruszcem (fundusze surowcowe i instrumenty surowcowe), bo w naszym portfelu złoto ma spełniać rolę fundamentu najpewniejszego z pewnych, a to najłatwiej osiągnąć, kupując je fizycznie. Oczywiście nie zapominajmy, że choć obecnie złoto kupujemy drogo, z pewnością po roku będziemy je mogli sprzedać z co najmniej kilkuprocentowym zyskiem.
Reasumując – 100 tys. zł na 1 rok: – 80 tys. zł lokata/y bankowe – 20 tys. zł fundusze obligacji vs. złoto
Zawsze musimy pamiętać, że kilkuletni horyzont inwestycyjny, przy zaangażowaniu przy tym znaczących dla nas kwot, wymusza ostrożność i rozwagę. Ci, którzy o tym zawsze pamiętają, być może nie będą zarabiać niczym Warren Buffett, ale mogą być spokojni o bezpieczeństwo środków i długofalowy rozsądny zysk.
Maciej Krojec Doradca Finansowy Money Expert S.A.
Polskie Centrum Informacji Finansowej Tel: 01 8558 750, Fax: 01 819 6553 56-57 Lower Gardiner Street, Dublin 1. Poniedziałek - Sobota, od 10.00 do 20.00 Umów się na BEZPŁATNĄ konsultację: tel. 087 948 97 37 email: