|
Jak wyglądają kulisy głośnej sprawy przenosin fabryki Della do Polski?
Szacowana liczba Polaków zatrudnionych w irlandzkich zakładach Della to 500 osób. Wśród 1900 pracowników z fabryki w Limerick, których – według zapowiedzi z 8 stycznia br. – zwolnienia obejmą już za trzy miesiące, na pewno znajdzie się sporo naszych rodaków.

W ostatnich dniach redukcję zatrudnienia zapowiedziały też niestety inne firmy z Limerick. Na piątkowym spotkaniu z pracownikami kierownictwo Kostal, firmy produkującej podzespoły do samochodów, ogłosiło potrzebę redukcji zatrudnienia o 300 osób (200 pracowników ma odejść z zakładu w Limerick, a 100 w Cork). Mówi się również o zwolnieniu 400 osób z RR Donnelly, do tej pory zaopatrującej głównie fabrykę Della. Są obawy, że jeśli zniknie produkcja komputerowego giganta, nie będzie również na rynku miejsca dla RR Donnelly. Tym bardziej, że firma wybudowała już nową fabrykę w Łodzi. Wkrótce zwolnienia mają ogłosić kolejne firmy z Limerick. Dziennik „Irish Examiner: oszacował, że na skutek przeniesienia produkcji Della do Polski, pracę w Limerick i okolicy może stracić od 6 do nawet 10 tys. osób. Znaczny procent tej ogromnej liczby stanowią Polacy. Nasuwa się więc pytanie: co teraz zrobią nasi rodacy? Czy jest jeszcze szansa na znalezienie nowej pracy w Limerick? A może pozostaje już tylko powrót do Polski? Propozycja Kierownictwo polskich zakładów Della wyszło do Polaków z propozycją. „Polscy pracownicy tracący pracę w Limerick jak najbardziej mogą starać się o zatrudnienie w Łodzi” – informuje rzecznik Della w Polsce Rafal Branowski i dodaje: „Na pewno tacy kandydaci będą mieć tę przewagę, że już mają doświadczenie, którym nie mogą się pochwalić inni kandydaci z Polski.”
Branowski w rozmowie z „Polskim Heraldem” przyznał, iż jest jeszcze dużo za wcześnie, aby mówić o stanowiskach, o które będzie się można ubiegać. Także warunki, jakie zaproponować będzie mógł Dell, znane mają być wtedy, kiedy podjęte zostaną ostateczne decyzje co do tego, jakie linie produkcyjne zostaną przeniesione. Sami zainteresowani, polscy pracownicy zagrożeni zwolnieniem, nie podchodzą jednak entuzjastycznie do propozycji z Łodzi. Łukasz pracuje w Limerick przy składaniu notebooków. Na ofertę z Polski odpowiada: „Wszyscy tu wiemy jakie mniej więcej pieniądze zarabia się w łódzkim Dellu. Większą część takiej miesięcznej wypłaty pożarłyby same opłaty za mieszkanie w Łodzi. A co dalej?” Nie potrafi jednak wskazać innej alternatywy. „Zobaczę co robić dalej, gdy już dostanę wypowiedzenie” – dodaje. Lila, która od trzech miesięcy pracuje w dziale zakupów Della w Limerick, nie jest na razie zagrożona utratą pracy. Nie zauważyła też, aby ktokolwiek brał pod uwagę pracę w łódzkim Dellu: „Nie za takie pieniądze. Niektórzy wyjechali już wcześniej i dzięki tu zdobytemu doświadczeniu dostali pracę na lepszych stanowiskach za dobrą stawkę. Wydaje się jednak, że inni chcą tu zostać i przeczekać. Niektórzy też biorą pod uwagę zasiłek, który przecież jest niemały. Co ważne, na pewno nie da się zauważyć jakiejkolwiek paniki. Powiedziałabym, że jest nawet nazbyt spokojnie, biorąc pod uwagę liczbę osób, która ma stracić pracę” – zauważa Lila. Pytana o to, czy stosunek Irlandczyków do Polaków nie pogorszył się na skutek głośnych przenosin produkcji do Łodzi, Lila dodaje: „Pojawiły się jedynie drobne żarty związane z przeniesieniem produkcji i naszymi ewentualnymi powrotami do Polski. Odbywa się to wszystko w przyjaznej atmosferze, choć z drugiej strony nie wiadomo co tak naprawdę kryję się za niektórymi żartami” – przyznaje. A czy jest szansa na znalezienie w Limerick nowej pracy choć przez część zwolnionych? „To jest wielka niewiadoma. Rząd i władze lokalne próbują powołać specjalny zespół do rozwiązania problemu. Wśród nas, mieszkańców Limerick, jest jednak dużo obaw, że miasto wróci do trudnych realiów lat 80., gdy bezrobocie było bardzo wysokie i nie udawało się go zmniejszyć aż do momentu przyjścia Della” – mówi Adam, inżynier w filii tajwańskiej firmy elektronicznej w Limerick. Daniel Żuchowski Polski Herald, wyd. 21 stycznia 2009 |