Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow Państwo opiekuńcze
Państwo opiekuńcze E-mail


Rząd irlandzki od wielu pokoleń wyobraża sobie, że w jego gestii leży, ba, jego obowiązkiem jest pilnowanie obywateli jak małych, nie tyle nawet nieporadnych, co opóźnionych w rozwoju dzieci. Zaczynając od podejścia do ubezpieczenia pojazdów mechanicznych a kończąc na dozwolonym czasie (bo nie ilości, przecież) spożywanego alkoholu, zza każdego rogu wygląda jakiś dziwaczny, przedszkolny nakaz ubliżający inteligencji nawet tych najubożej w tym temacie przez naturę obdarzonych.

Od wielu lat raz mnie bawią, raz drażnią dziwaczne nakazy manifestujące się to w formie ustawy to, na ten przykład, ostrzegawczej nalepki na ścianie. Typ ostatni cechuje się wyjątkową dawką humoru, objaśniając przykładowo personel kuchni jak, gdzie i kiedy i przy użyciu czego należy myć ręce. O perełkach widocznych w niektórych toaletach nawet nie będę wspominać, bo zwyczajnie, po ludzku, bolą mnie od nich zęby.  Jako apele dedykowane wąskiej grupie czytelników nie są one jednak ani tak idiotyczne, ani tak niewytłumaczalne jak niektóre ustawy uchwalane przez wyspiarski rząd.

Od zarania dziejów tajemnicą nie do wyjaśnienia są dla mnie tzw. closing times, czyli reguły dotyczące tego, o której godzinie danego dnia mają zamykać swoje podwoje przybytki irlandzkiej rozkoszy, czyli puby i bary. Obywatelom należy widocznie odgórnie narzucić, o której mają wynosić się do domu w objęcia niekochanych a nie-do-rozwiedzenia małżonek/małżonków tudzież innych towarzyszy życia z psami i kotami włącznie. Nie chcę upraszczać, ale wydaje mi się logiczne, że jeżeli kogoś czas nie goni, to wypija on sobie należną lub samookreślenie potrzebną ilość trunków wyskokowych, po czym udaje się do domu, do diabła, bądź do jasnej cholery, gdzie go tylko chęć poniesie. Ale nie: trzeba zrobić następująco ? najpierw szczuć popijających (często w barach przygasza się światła, bądź krzyczy, że podaje się właśnie ostatnie drinki), potem sprzedać dowolną ilość alkoholu na głowę, wiedząc, że na jego wypicie klienci nie będą mieli wystarczająco dużo czasu, a potem wyrzucić całe towarzystwo, które do owego momentu zdołało się uwalić w trupa, na ulicę, gdzie będzie ono szczać, rzygać oraz awanturować się, aż do przybycia Gardy. A to wszystko nie tylko za pozwoleniem, ale pod kontrolą rządu. Nikt mi nie wmówi, że jeżeli bary byłyby otwarte całą noc, to problem z irlandzkim pijaństwem byłby mniejszy. Wręcz przeciwnie ? nie mając ograniczenia czasowego ludzie zwykli pić wolniej i tyle, ile wydaje im się, że potrzebują, o ile w ogóle można tak ten proceder nazwać. Taki przeciętas wypijający 6 piw w ciągu wieczora mógłby je sobie trawić od 9 do 3 rano i odejść spokojnie lub stosunkowo spokojnie w kierunku domowych pieleszy na ulubionym rauszu. Zamiast tego od 9 do 11 wypije trzy, a następne trzy usiłuje zmieścić pomiędzy 11 a 11.30. Rezultaty widzimy na co dzień.

Rządowi mało było jednak ingerencji w picie publiczne, stosunkowo niedawno zdecydował się bowiem wsadzić swój niańczący paluch w prywatne, podomowe popijanie obywateli. Zupełnie i bezwzględnie niezrozumiale zabroniono sprzedaży alkoholu po godzinie 22.00. Rezultat jest podobny: około kwadrans do dziesiątej naród rzuca się na półki i zakupuje ilości napojów alkoholowych zupełnie niewspółmierne do zapotrzebowania, powodując przy tym tłok i zamieszanie godne wigilii klęski żywiołowej. O, miernoto społeczna, debilizmie polityczny, infantylizmie pseudoreligijny! Komu to ma pomagać, czemu zapobiegać? Na litość boską, Brian i reszta, jeśli chcecie coś zmienić i zapobiec kilku tragediom, to każcie swoim obywatelom jeździć na światłach w miesiącach zimowych, bo jak do tej pory panuje w tej kwestii zasada dobrej woli i wolnego wyboru. A pomiędzy jakością dróg i jakością kierowców w tym kraju, brak świateł jest czynnikiem bardziej niebezpiecznym niż rakotwórcze działanie papierosów i całe zło wyrządzone światu przez alkohol.

 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Kurier Polska - Irlandia - Polska
Usługi (23.11.2017)
Meble kuchenne
Sprzedam (21.11.2017)
Narożnik Calia
Sprzedam (21.11.2017)
Kurier Irlandia-Polska
Drobne (18.11.2017)
Poszukiwany kierowca w piekarni
Dam pracę (16.11.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl