|
Skandaliczne zachowanie pracownika polskiej firmy
Pracownik firmy zajmującej się dostawą materiałów szkolnych z Polski wysłał pod wpływem alkoholu obraźliwego maila do klientki firmy, mieszkającej w Irlandii. Nazwał w nim emigrantów m.in. „burkami z Wysp”. W odpowiedzi użytkownicy jednego z forum internetowych zbombardowali firmę sms i mailami.

Jak twierdzi właściciel polskiej firmy, grożono mu również śmiercią. Całe zamieszanie powstało o kilka map szkolnych, które Iwa Wiśniewska zamówiła dla polskiej szkoły Waterford. – Zależało nam na terminowości dostawy, ponieważ mapy miały być wręczone w Dzień Edukacji Narodowej – mówi Wiśniewska. – Złożyliśmy zamówienie w polskiej firmie i przelaliśmy należność. Po dwóch tygodniach wysłałam maila, żeby dowiedzieć się, na jakim etapie jest nasze zamówienie. W odpowiedzi otrzymałam bardzo obraźliwy list. W mailu od firmy z Polski było napisane: „Proszę zamówić sobie gdzieś indziej. Nie lubię ani angielskich, ani irlandzkich, jak norweskich Polaczków, dla mnie są to nieudacznicy, którzy liżą c... frajerom z pompką w d... Jesteście wszyscy żałośni. Mógłbym się jeszcze rozpisać, ale szkoda mi czasu, bo mam bigos do zjedzenia. Pozdrowienia dla burków z Wysp, chociaż wali mnie Wasz los”. – Tę wiadomość napisał jeden z naszych pracowników pod wpływem alkoholu – mówi Arkadiusz Human, właściciel firmy w Polsce. – Z tego co wiem, żona zostawiła go po wyjeździe na emigrację do Szkocji. Pracownik został natychmiast zwolniony, jak tylko dowiedzieliśmy się o całej sprawie. Informacja z maila trafiła razem z danymi polskiej firmy do jednego z forów internetowych dla Polaków mieszkających na emigracji. Tam użytkownicy nie szczędzili ostrych słów dla właścicieli firmy. Jak się okazało ich żal zmienił się w falę nienawiści. – Otrzymaliśmy już w sumie ponad tysiąc maili i sms-ów do firmy z wyzwiskami od najgorszych – mówi Arkadiusz Human. – Były też maile i sms-y, w których grożono mi śmiercią. Najgorsze jest to, że obrywa się wszystkim pracownikom firmy, którzy nie byli winni tej sytuacji. Po tych groźbach zastanawiam się, czy nie zawiadomić prokuratury, bo zaczynam się bać o swoje życie. Z informacji, które uzyskaliśmy okazało się, że polska firma odesłała Iwie Wiśniewskiej pieniądze, nie zrealizowała jednak zamówienia. – Będziemy musieli w inny sposób sprowadzić te mapy – mówi Polka. – Niesmak jednak pozostanie. Emigranci, nieważne z jakiego kraju, nie zasługują na takie słowa i traktowanie. Marcin Klinkosz "Nasz Głos", nr 57 z dnia 8 listopada 2008 r. |