|
Przewoźnik narażał życie pasażerów?
Piloci linii lotniczych Ryanair przyznali, że próbowano na nich wymóc „oszczędniejsze” latanie. Jednogłośnie uznali praktyki szefostwa linii za „szalone” – donosi „The Times”.

Linie starają się zaoszczędzić fundusze na odmawianiu pilotom prawa do korzystania z extra zapasów paliwa. „The Sunday Times” dotarł do wewnętrznego dokumenu firmy, z którego wynika, że bezpieczeństwo pasażerów może być narażone. Organizacja Civil Aviation Authority ujawniła, że liczba lądowań awaryjnych z powodu braku paliwa podwoiła się w ciągu ostatnich pięciu lat. W zeszłym roku awaryjnie lądowało 27 samolotów. W 2003 roku tylko 11. Każdy samolot musi posiadać „ładunek awaryjny”, który stanowi 5 proc. pojemności paliwa. W przemyśle lotniczym obowiązuje też zasada, że kapitanowie samolotów muszą uprzedzać o napotkanych burzach, zmianach trasy, itp. To dotyczy także próśb o dodatkowe paliwo w celu uporania się z przeciwnościami. 
W maju 2008 roku piloci Ryanaira otrzymali informację od władz firmy, z której dowiedzieli się, że ładunek awaryjnego paliwa może wynieść maksymalnie 300 kg, a każda prośba o dodatkowe paliwo powinna być wyjątkiem. Evan Cullen, pilot z 19-letnim stażem, przewodniczący Irish Air Line Pilots, uważa, że presja nakładana na pilotów to jednocześnie narażanie bezpieczeństwa pasażerów. – Latać na minimalnej ilości paliwa to jakiś absurd. W razie sytuacji, kiedy trzeba będzie zawrócić i lecieć na inne lotnisko, może tego paliwa po prostu zabraknąć – skarży się jeden z pilotów. Rzecznik linii lotniczych zaprzecza tym rewelacjom. – Żadnemu z pilotów nie wolno latać z minimalną ilością paliwa. Poza tym w ciągu ostatnich trzech lat linie mają „na koncie” tylko jedno ostrzegawcze zgłoszenie o małej ilości paliwa na pokładzie samolotu. mar |