|
Z najnowszego raportu opublikowanego przez instytut badań społecznych Ipsos MORI wynika, że jedna trzecia badanych osób boi się o swoją przyszłość w zakładzie pracy. Polacy nie widzą jednak problemu. – Jak ktoś chce, to znajdzie zajęcie bez problemu – mówią zgodnie.

Źródłem problemów w pracy ma być pogarszająca się sytuacja gospodarcza w Irlandii. Według raportu o zwolnienie martwią się najbardziej pracownicy zatrudnieni poza Dublinem (35 proc.), głównie na produkcji i zarabiający mniej niż 31,8 tys. euro rocznie. Natomiast w stolicy Irlandii, gdzie dominuje sektor usług, utrata pracy spędza sen z powiek ok. 14 proc. zatrudnionych. – Owszem, bezrobocie jest wyższe w stosunku do ubiegłych 2 lat – mówi pracownik Social Welfare, który chce zachować anonimowość. – Mimo wszystko to nadal jest jeden z najniższych wskaźników w całej Europie. Faktem jest jednak, że w ostatnich 3 miesiącach liczba wniosków jakie otrzymaliśmy o Jobseeker Benefit jest przytłaczająca. Dużo więcej jest też podań na Illness Benefit, samotną matkę i tym podobne. Oczywiste jest, że raptem ludzie nie zaczęli bardziej chorować czy stawać się samotnymi rodzicami – po prostu zaczynają coraz bardziej kombinować z uwagi na sytuację na rynku pracy. 
W najgorszej sytuacji są osoby, które pracują w sektorze budowlanym. Tu zatrudnienie spada z dnia na dzień w błyskawicznym tempie. – Myślę, że pracy dla tych ludzi w Irlandii jest pod dostatkiem w innych sektorach – mówi Grzegorz Łoziński z Dublina. – Problem leży jednak w tym, że musieliby się przekwalifikować, a nie wszystkim się chce. Problem mają też osoby przyjeżdżające do Irlandii z wielkimi aspiracjami. Ostatnio do znajomych wprowadziła się kobieta, która przez miesiąc nie mogła znaleźć pracy. Jedyna droga, jaką w tym czasie pokonywała, prowadziła z domu do sklepu. Ja w tym czasie sprowadziłem do Irlandii dwoje znajomych i znaleźli pracę po tygodniu. Jak ktoś chce, to znajdzie zajęcie. Wszystko zależy od nastawienia. mar |