|
O sekretach celtyckiej kultury, urodzie Irlandek i bogini Eriu, od której nazwę wzięła Irlandia, z Tadeuszem Zubińskim rozmawia Anna Paś.

W ostatnich dniach ukazała się Pana książka „Wyspa Zaczarowana. Legendy i mity dawnej Irlandii”. Czy Pana fascynacja Irlandią to wynik ostatnich wyjazdów Polaków na Zieloną Wyspę, czy też może ma ona bardziej „magiczny” rodowód? Powodów było kilka, po prostu ta tematyka jest sama w sobie frapująca. W polskiej literaturze przedmiotu mamy sporo przekładów, szkoda, że nie szczególnie trafnie dobrane… Następnie podczas mojego pobytu w Londynie spotkałem się z bardzo sympatycznymi Irlandczykami, którzy mówiąc szczerze potrafią skutecznie przekonać do swojej ojczyzny, połączyła nas wspólna gleba romantyczna, zbliżone losy. Irlandia może być doskonałym przykładem na fakt, jak młodym i wtórnym wobec tradycyjnej kultury jest pojęcie „narodu”. Czy zgodzi się Pan, że to mity, legendy i wspólne opowieści – czyli też język – tworzą wspólnoty, które łączą niekiedy silniejsze więzy, niźli godło i flaga? Tutaj należałoby zdefiniować pojęcie mitu. Jeśli przyjmiemy zakres jak najbardziej pojemny to oczywiście, tak. My sami Polacy jesteśmy narodem mitologicznym, to nas kształtuje bardzo silnie, szczególnie w momentach zagrożenia i w chwilach najbardziej istotnych wyborów. Sami jesteśmy tyleż kreatorami, świadkami i użytkownikami mitu, który się zrodził na naszych oczach i przy naszym udziale np. mitu Solidarności. A pamiętajmy, że mit to też prawda, ale prawda literacka przede wszystkim. Pochodzenie nazwy kraju jest częścią tej narodotwórczej mitologii – skąd wzięła się „Irlandia”, „Eire”? Do mnie najbardziej przemawia etymologia wywodząca się od imienia Eriu - matka bogini, pani tej ziemi, która jest identyfikowana z tą szczególną Wyspą. Oczywiście są również inne odpowiedzi, ale właśnie ta definicja wydaje mi się najbardziej uzasadniona i bardzo nośna literacko. Folklor irlandzki jest znacznie bogatszy, bardziej spójny, to są te pewne wywoławcze hasła - folklor obok tradycji narodowych, religii i dumy był i jest tym lepiszczem, który spajał naród irlandzki przez wieki bardzo skutecznie. Na pytanie, z czym kojarzą nam się Celtowie, większość zapewne przywoła postaci bohaterskich wojowników, olbrzymów rzucających się z urwisk klifów, albo królewskich muzyków, którzy stworzyli piękne nuty, pobrzmiewające echem w dzisiejszych pubach. Ale celtycka mitologia to również pasjonujące opowieści o miłości, niespełnionych kochankach, potężnych uczuciach – czy dlatego Irlandczycy są dziś tacy kochliwi? Trudno mi powiedzieć, gdyż aż tak w intymne relacje z Irlandkami nie wchodziłem, ale zewnętrzne doznania wzrokowe są w tej mierze bardzo obiecujące. Mówi Pan, ze Irlandia to „wyspa zaczarowana”. Dlaczego? Och, to jest już obszerny temat na osobną książkę! Pokrótce to zasługa pejzażu, magii miejsca, literatury, języka, oddalenia, dziejów, pogody ducha mieszkańców… Naprawdę, aby uzasadnić tytuł w pełni, musiałbym napisać drugą książkę, już bardziej tematycznie współczesną odnoszącą się do Wyspy Zaczarowanej. Większość z nas zdaje sobie sprawę z celtyckiej tradycji Irlandii, ale dla wielu jej znajomość zawęża się tylko do zielonej koniczynki i kamiennych krzyży, spotykanych na irlandzkich bezdrożach. A wszak symbole dawnej kultury są obecne wokół nas na każdym niemal kroku – gdzie ich szukać? Po pierwsze, mniej z okien samochodu, a więcej z siodełka roweru penetrować przestrzenie. Trochę poczytać - czytanie zawsze pomaga, porozmawiać z miejscowymi ludźmi nie tylko o pieniądzach lub polityce, np, zapytać co oznacza dokładnie nazwa danej miejscowości, albo kim był ten facet z pomnika. Niekiedy wspomina się tutaj, że Polacy i Irlandczycy są do siebie bardzo podobni. Niektóre celtyckie mity i legendy mogą przywoływać wspomnienia podać wczesnopiastowskich. Czy dopatrzyłby się Pan jakiś szczególnych podobieństw w naszych prarodowych mitologiach? Właściwie tak, ale nie do końca - proszę pamiętać, że pewne archetypy są wspólne dla całego dziedzictwa indoeuropejskiego, z mitem prawodawcy-oracza, praojca narodu spotykamy się w podaniach zarówno polskich, czeskich jak i ruskich. Poza tym jednak Słowianie nie mieli bezpośrednio trwałego kontaktu granicznego z Celtami, tak więc te pierwotne paralele są niejako z drugiej ręki. Obecne uderzające podobieństwa pomiędzy nami a Irlandczykami, które są oczywiste, wynikają ze wspólnoty losów historycznych, z religii, z uniwersalizmu ogólnoeurejskiego, może i z pewnej naiwności , które cechuje etos obu narodów. Irlandzką mitologię zaludniają zastępy elfów, herosów, poczciwych druidów i baśniowych kochanków. Który z tych bohaterów jest Panu najbliższy? Trudno mi się zdecydować, ale może Bóg Lugh - taki wszechstronnie utalentowany, postać zgoła renesansowa, czyli bardzo na obecne czasy właściwa. Dziękuję serdecznie za rozmowę. Tadeusz Zubiński - rocznik 1953, pisarz, eseista, tłumacz, członek SPP. Autor 11 książek. Mieszkał w Londynie, Niemczech, Holandii, Czechach, na Litwie i Łotwie.
Wygraj książkę „Wyspa zaczarowana. Celtyckie legendy i mity dawnej Irlandii” – wyślij sms o treści PE IRLANDIA (po PE koniecznie spacja) pod numer 57 321 i wygraj książkę. Na zgłoszenia czekamy do 10 lipca 2008 r.
|