Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow Krótka historia ostrożności
Krótka historia ostrożności E-mail


... czyli dlaczego Irlandczycy wystraszyli się Traktatu Lizbońskiego.

Irlandzki, negatywny wynik referendum, dotyczącego akceptacji pełnej formy Traktatu z Lizbony, który notabene był jedynym takim plebiscytem w całej Unii Europejskiej, spowodował głęboki szok nie tylko pośród europejskich elit politycznych, ale i samych mieszkańców Zielonej Wyspy. Głosy na „nie” wygrały prawie we wszystkich okręgach wyborczych Irlandii, a jedynie bogate dzielnice południowego Dublina oraz pięć hrabstw (Clare, Laois-Offaly, Carlow-Kilkenny, Kildare North oraz Meath East) wyraziły przeciwną opinię. Po ogłoszeniu oficjalnych wyników, natychmiast podniosły się głosy krytyczne, złowrogie a nawet agresywne w stosunku do takiej decyzji politycznej irlandzkich obywateli. Czy Irlandczykom należy się kara za zatrzymanie reformy unijnego kolosa? A może powinniśmy nauczyć się od nich prawdziwej lekcji demokracji?

Adam Michnik na pierwszej stronie swojej gazety, umieścił dramatyczny komentarz własnego autorstwa o paradoksie ładu demokratycznego i granicach plebiscytów; z pewnością ma rację, bowiem odrzucenie Traktatu z Lizbony nie uczyni UE silniejszej, bardziej zorganizowanej oraz lepszej, a jedynie zastopuje kolejne reformy na kolejnych kilka lat.

W ferworze pogoni za efektywnością i pragmatyzmem zapomina się tutaj jednak o sprawie najistotniejszej – uzasadniającej w najgłębszy sposób sensowność i trafność takiego sposobu rozwiązywania kwestii natury społeczno-politycznej, jakim jest referendum.

Od dawna już, społeczeństwa europejskie zaakceptowały system demokratyczny jako najlepszy z istniejących metod budowy cywilizacji, a współczesne konstytucje poszczególnych państw gwarantują przecież ochronę tego, jakże kiedyś upragnionego stanu rządów zwykłych obywateli.

Zupełnie, więc rzeczą dla mnie niezrozumiałą, jest to, dlaczego tak ważna kwestia, jak decyzja dotycząca reformy całego rządu oraz sposobu działania Unii Europejskiej, zostaje podjęta za moimi plecami, gdzieś w salonach politycznych elit. Gwoli jasności dodam, że kwestię zupełnie drugorzędną stanowi moje poparcie dla tegoż Traktatu, bowiem i tak jest ono zupełnie nieistotne, skoro żaden kraj oprócz Irlandii takowego referendum nie miał. Czyż takie postępowanie krajów unijnych nie jest dyplomatyczną autokracją? Czy tak ważna decyzja nie powinna być podjęta w sposób demokratyczny przez nas samych?

Przecież, jeśli uznamy, że sprawa ta przynależy do jakiegoś wewnętrznego prawodawstwa Unii jako osobowości prawnej, czy też do jej swoistego porządku decyzyjnego, sami podcinamy skrzydła idei, na której to właśnie Wspólnota Europejska wyrosła i powstała. Przyjmując do świadomości, że naszym moralnym prawem i obowiązkiem jest obrona demokracji, również musimy przyjąć, iż naszym moralnym prawem oraz obowiązkiem jest obrona prawa do podejmowania wyborów dotyczących najistotniejszych spraw społecznych, a przecież takim jest właśnie traktat reformujący.

Rozmawiając z irlandzkimi politykami oraz zwykłymi obywatelami, często spotykałem się z ciekawym sposobem ujmowania całej kwestii Traktatu: a co jeśli powiemy w referendum „nie”? Rzeczywiście, warto wziąć pod uwagę scenariusz analizujący reakcję Brukseli w po ogłoszeniu negatywnej decyzji Irlandczyków. Co się teraz stanie? Prawda jest taka, że nie stanie się nic. Komisja Europejska oraz Parlament zaczną się zastanawiać, jaki był tego powód, rozpoczną się renegocjacje oraz większe uwzględnienie interesów irlandzkich w „Traktacie z Lizbony Numer Dwa”. Cóż, scenariusz taki nie wygląda tragicznie, dlaczego więc inne państwa nie wpadły na tak prosty i genialny pomysł referendum? A może stoją za tym jakieś inne przesłanki oraz motywacje? Osobiście wierzę, że była to po prostu zwykła głupota i ślepy instynkt stadny krajów członkowskich; nie dopatruję się tutaj żadnych teorii spiskowych dziejów.

Odpowiadając więc na pytanie zadane w tytule - dlaczego Irlandczycy wystraszyli się Traktatu Lizbońskiego? - a wystraszyli się na pewno, bowiem z niewielkiej grupki sceptyków na początku kampanii referendalnej, powstała całkiem spora siła polityczna pod jego koniec, z końcowym wynikiem wyborczym wynoszącym 53,4 %. Rozważając nad rozwikłaniem tej wyborczej zagadki, trzeba zwrócić się w stronę istoty demokracji oraz autentycznych nastrojów społecznych: Irlandczycy podczas odbywającego się referendum zdali sobie po prostu sprawę, że tak naprawdę niewiele o Traktacie wiedzą, że w istocie sprawy nie rozumieją, dlaczego inne kraje wywierają na nich taką presję głosowania „za”, skoro w żadnym z nich obywatele nie zadecydowali w wolny sposób za jego przyjęciem.

Obywatele, którzy stali się przeciwnikami traktatu reformującego, to nie żadni eurosceptycy czy niedouczeni ignoranci, ale rozważni i przezorni eurobywatele, którzy żądają racjonalnej i bazującej na poszanowaniu opinii własnego społeczeństwa, decyzji politycznej swego rządu. Wysoce prawdopodobne jest, że gdyby gdzie indziej zorganizowano referenda, Traktat również upadłby w większości krajów Unii, podobnie jak eurokonstytucja odrzucona we Francji i Holandii.

Uczmy się więc tej ostrożności i roztropności politycznej od naszych przyjaciół z Zielonej Wyspy, aby w przyszłości referendum nie stanowiło jedynie precedensu, ale tworzyło spójny koloryt dojrzałych społeczeństw demokratycznych.

Łukasz Mańczak

Łukasz Mańczak – ukończył filozofię oraz międzynarodowe studia ekonomiczne – MBA (Politechnika Warszawska & London Business School). Aktualnie pracuje i żyje w Dublinie, dodatkowo od wielu lat związany z rynkiem kapitałowym, wolontariusz społeczny.
E-mail:

 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Kurier Polska - Irlandia - Polska
Usługi (23.11.2017)
Meble kuchenne
Sprzedam (21.11.2017)
Narożnik Calia
Sprzedam (21.11.2017)
Kurier Irlandia-Polska
Drobne (18.11.2017)
Poszukiwany kierowca w piekarni
Dam pracę (16.11.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl