|
Irlandia okiem podróżnika
Podróżować można na wiele sposobów. Najłatwiej – palcem na mapie. Tak większość z nas zaczyna swoje podróże - od planowania, jeżeli nie szczegółowego, to chociaż wytyczającego ogólny bieg wyprawy. Zwykle na wycieczkę wybieramy się samochodem lub samolotem, ale kto powiedział, że musimy się zgadzać na utarte turystyczne ścieżki? Rowerem, łodzią lub na końskim grzbiecie zobaczyć można niejednokrotnie więcej!

Planując wyjazd i wybierając formę ewentualnego transportu decydujemy się w kolejności pierwszej na samolot ewentualnie autobus, dalej wynajem samochodu, lub korzystania z lokalnej komunikacji publicznej, w sytuacjach ekstremalnych np. zwiedzania centrum Dublina rezygnujemy z jakiejkolwiek formy transportu powolnie przemieszczającej się w kilometrowych korkach i stawiamy na własne stopy. A może warto wykazać się większa fantazją, zwłaszcza, że Irlandia ma ku temu ogromne możliwości? Na początek wodą Wyspy Aran, Clare, Scattery, Valentia, Bere, Skellig Michael ... wymieniać by można w nieskończoność. Wysp i wysepek wokół Irlandii jest cała masa. A na większość z nich można się dostać na pokładzie „promów”, czyli większych lub mniejszych kutrów rybackich. Zamiast sieci, są na nich ławeczki dla strudzonego turysty, pełniące czasami łoża cierpień dla tych, których wysokie fale oceanu bynajmniej nie nastrajają romantycznie. Załogę stanowią miejscowi rybacy, w sezonie przewożący spragnionych wrażeń turystów przez ocean. Najbardziej znane i popularne są przeprawy na Wyspy Aran, obsługiwane przez linie Doolin Ferries i Queen of Aran. Pierwsza należy do rodziny pochodzącej z wioski Doolin. Jest najbardziej obleganą formą transportu na wyspy. Przeprawa odbywa się na dużych kutrach, dostosowanych do przewozu turystów. W ładną pogodę w podróży towarzyszą delfiny, gładki ocean srebrzy się w promieniach słońca. Wyspy Aran widać wszystkie jedną za drugą, zerkające ciekawie na przybywających. W złą pogodę…no cóż może lepiej pozostać przy ładnej. 
Łódź nie tylko może być formą transportu, ale także miejscem wypoczynku. Rzeka Shannon z wzbogacającymi ją jeziorami stanowi doskonały kanał transportowo-wypoczynkowy. Wystarczy wynająć jedną z łodzi wyposażonych w sypialnię, jadalnię, kuchnię i łazienkę, i wyruszyć w ponad 800 km podróż. Łodzie są proste w obsłudze, do ich prowadzenia nie trzeba nawet licencji, przechodzi się tylko szybki kurs sterowania i przechodzenia przez śluzy. Nawet najmniej doświadczony szczur lądowy poczuje się na przestrzeniach Lough Ree czy Lough Erne jak władca mórz i oceanów. Trasę można podzielić na kilka etapów: od Killaoe do Athlone (z Lough Derg), z Athlone do Carrick (z Lough Ree do Lough Key) oraz na odcinku, na którym Lough Erne łączy się z rzeką Shannon. A może na oklep? W Irlandii koń przez wieki był zwierzęciem niezwykłym, związanym z legendami, towarzyszem wojowników, prowadzącym do magicznych krain.. W rzeczywistości oczywiście musiał się także ciężko napracować, towarzysząc człowiekowi w codziennym życiu. Dzisiaj koń to zwierzę eleganckie, wyniosłe, doskonały towarzysz leniwych spacerów, szaleńczych galopów brzegiem morza czy przewodników po irlandzkich bezdrożach. Na terenie Irlandii działa wiele stadnin, które oferują przejażdżki z przewodnikiem po trudniejszych i łatwiejszych szlakach, w zależności od stopnia zaawansowania jeźdźca. Ciekawą formą spędzania wolnego czasu są wakacje w tradycyjnym wozie konnym. Wszyscy organizatorzy tej formy aktywnego wypoczynku ulokowali swoje firmy w terenach bardzo atrakcyjnych krajobrazowo np. w górach Wicklow. W ten sposób można leniwie przemierzać irlandzkie bezdroża, porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami, zatrzymać się w specjalnie przygotowanych do tego typu wakacji pensjonatach, gdzie koń posili się sianem a strudzeni jeźdźcy …guinnesem w lokalnym pubie. 
Dzięki sile własnych mięśni Nieco więcej wysiłku wymagają piesze wędrówki czy wycieczki rowerowe. Ale i tutaj można dostosować trasę do swoich możliwości. Dla wielbicieli aktywnego spędzania czasu przy komputerze angażującego jedynie mięśnie rąk, przygotowano spokojne, spacerowe trasy wzdłuż irlandzkich wybrzeży, spacery historyczne czy archeologiczne. Dla bardziej wytrwałych piechurów spacery górskie, a dla ciekawych nie tylko atrakcji krajobrazowych przygotowano spacery miejskie, które mają tą przewagę nad innymi, że w każdej chwili można na krócej albo i dłużej odpocząć w najbliższym pubie. 
Kto pomyśli, że trasy rowerowe wytyczone są tylko „od miasta x do miasta y” będzie w błędzie, bowiem niektóre z irlandzkich tras rowerowych są mitologiczne. Taka jest „The Táin Cycle Route”, która przemierza miejsca związane z najbardziej znanym irlandzkim eposem z Cuchulainem w roli głównej. Trasa przebiega między innymi obok Dún Dealgan legendarnego domu Cuchulaine’a, Kells, Granard, Longford, Roscommon, aż do wzgórza Emmoo, gdzie wielki celtycki bohater został śmiertelnie ranny. Na skrzydłach! Maleńkie samoloty Aer Arann startują w sezonie turystycznym wielokrotnie z irlandzkiego wybrzeża, kierując się na zachód na Inishmore, największą z wysp Aran. Ten niezwykle szybki środek transportu ma jedną podstawową zaletę – chociaż lot trwa tylko 15 minut, to widok jaki się podczas niego roztacza jest niezwykle romantyczny. Błękit i zieleń wody i lądu mieszają się ze sobą, tworząc niezwykle malowniczą kompozycję. 
Następnym razem wybierając się w podróż może warto zamienić autobus na rower a samochód na wygodne buty - z perspektywy spokojnej wędrówki, z daleka od cywilizacji, na wodach rzeki Shannon czy w powietrzu świat wydaje się zupełnie inny. www.boatholidaysireland.com www.irelandwalkingcycling.com www.ehi.ie www.irelandsislands.com www.discoverireland.com Justyna Schramm Foto: Tourism Ireland |