Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Wiadomości arrow Wiadomości arrow Zostańcie tutaj
Zostańcie tutaj E-mail


Najpierw w kraju mówiono o nas, że uciekamy niczym szczury z tonącego okrętu. Dziś na wszelkie sposoby usiłuje się nas skłonić do powrotu. Tymczasem polscy emigranci zadomowili się nieco w irlandzkiej rzeczywistości, a lokalni politycy powtarzają jak zaklęcie: „zostańcie w Irlandii”. O udziale imigrantów w gospodarce Zielonej Wyspy, o niepokojach związanych ze spodziewaną recesją oraz pomysłach na to, jak lepiej integrować Polaków i Irlandczyków – minister ds. integracji Conor Lenihan T.D. opowiada Annie Paś.

- Z punktu widzenia Ministra ds. Integracji, jakie zadania wydają się Panu najważniejsze w odniesieniu do polskiej społeczności w Irlandii?
- Głównym założeniem tego rządu na rok 2008, kiedy mówimy o imigrantach, jest podniesienie poziomu znajomości języka angielskiego, pomoc w osiągnięciu biegłości językowej  - zwłaszcza języka mówionego w codziennych sytuacjach. Natomiast dla mnie, jako ministra, bardzo ważne jest stałe podkreślanie niesłychanego pozytywnego wpływu imigrantów na rozwój irlandzkiej gospodarki. Wedle naszych raportów, imigranci stanowią ponad 3.5 % udziału w krajowej gospodarce – to bardzo dużo! Z naszej perspektywy, udział w ekonomicznym rozwoju Irlandii – nie wspominając o zyskach w sferze społeczno-kulturalnej – jest faktem, o którym powinniśmy mówić głośno. Irlandia bowiem miała ogromne szczęście, przyciągając specyficzną grupę imigrantów. Wedle spisu powszechnego Census z 2006 roku, struktura demograficzna tych społeczności jest wyjątkowa: większość imigrantów pochodzi z judeochrześcijańskiego kręgu kulturowego, to członkowie Unii Europejskiej, ludzie w wieku 18-44, zatem w wieku produkcyjnym, wreszcie – statystycznie – posiadający wyższe kwalifikacje niż znaczna część irlandzkiego społeczeństwa. Polacy w tej grupie mają szczególne znaczenie, bowiem większość z Was to ludzie wykwalifikowani i planujący długoterminowy pobyt w Irlandii. Dlatego też naszym zadaniem będzie skupienie się na kwestiach języka – jego większej dostępności, kursach online, jak również przekonanie pracodawców, by w tym zakresie wspomogli swoich pracowników, choćby współfinansując ich lekcje angielskiego.

- Imigranci są bardzo ważnym ogniwem irlandzkiej ekonomii, czy jednak nie obserwuje Pan spadku ich liczby w związku ze spowolnieniem tutejszej gospodarki?
- W tym przypadku bardzo trudno jest przewidzieć, jakie zmiany demograficzne pociągnie za sobą owo spowolnienie. Po pierwsze dlatego, iż ludzie decydują się na emigrację z najróżniejszych powodów, różne też będą motywy ich powrotów. Po drugie, w dłuższej perspektywie, Irlandia będzie potrzebować kolejnych grup imigrantów przez następnych 50-60 lat, więc obecne trudności w zatrudnieniu są zjawiskiem przejściowym. Naszym zadaniem, jako ministerstwa ds. integracji, jest opieka nad tymi wszystkimi, którzy już tutaj są, głównie poprzez działania na płaszczyźnie rynku pracy. Im bowiem lepsze posady mieć będą imigranci, im większe możliwości awansu, im wyższe płace i poczucie bezpieczeństwa, tym pewniejsza będzie ich pozycja w Irlandii. Mówiąc o Polakach, co wielokrotnie podkreślałem publicznie, naszym zadaniem będzie przekonać ich, by zostali. Kluczem do tego jest dobra, dająca satysfakcję praca – ludzie zadomowieniu tutaj nie będą chcieli tak szybko wracać.

- Czy możemy zatem spodziewać się swoistej „bitwy o Polaków” – polski rząd bowiem również ogłosił program, mający skusić emigrantów do powrotu.
- Kwestia zatrzymania, zachęcenia do dłuższego pobytu imigrantów, a Polaków w szczególności, jest głównym zadaniem naszego ministerstwa. Przede wszystkim, chcemy pokazać możliwości awansu, jakie przed Wami tutaj czekają – nie tylko w zakresie pracy, lecz również języka, dostępu do usług publicznych oraz życia politycznego. Moim zadaniem będzie monitorowanie wszystkich innych ministerstw i sektorów, by wciąż zwiększać liczbę ułatwień dla imigrantów, by ci mogli żyć tutaj na równi z pełnoprawnymi obywatelami. Ministerstwo ds. integracji ma być taką forpocztą dla działań całego rządu i innych instytucji, dlatego pracujemy nad stworzeniem wielojęzycznego serwisu internetowego, takiego One Step Shop, gdzie imigranci mogliby znaleźć informacje ze wszystkich dziedzin życia, należnych im świadczeniach i uprawnieniach. Bowiem musimy zdawać sobie sprawę, że czym były dla Irlandii inwestycje zagraniczne w latach 60-tych ubiegłego wieku, tym dziś jest migracja. Zmiany w globalnej gospodarce, poszukiwanie tańszej siły roboczej, przenoszenie produkcji na Wschód czy do Ameryki Południowej pociągać będą za sobą również zmiany na rynku pracy, tak w Irlandii, jak i w Polsce. Dlatego to, jak dziś wyglądać będzie nasza polityka wobec imigrantów, będzie miało ogromne znaczenie dla przyszłych dziesięcioleci.

- Ale czy to nie imigranci są zwykle pierwszymi, którzy ponoszą największe koszta recesji i wzrastającego bezrobocia?
- Nie byłbym tego taki pewien, bowiem paradoksalnie, to Irlandczycy mogą pierwsi zacząć tracić zatrudnienie. Z raportów wyraźnie wynika, że imigranci są częstokroć wyżej wykwalifikowani. Może się więc okazać, że pochodzenie będzie odgrywało drugorzędną rolę, a pracę najpierw znajdą ci, którzy mają ku temu wykształcenie, niezależnie od narodowości. Oczywiście, recesja może przynieść zwolnienia w sektorach, gdzie kwalifikacje nie są potrzebne – głównie w budownictwie – ale te procesy dotkną wszystkich, tak Polaków, jak i Irlandczyków. Przyjmuje się, że potrzeba około 5 lat, by nabyć doświadczenia i zadomowić się w nowym miejscu, tymczasem Polacy zdają się znacznie szybciej awansować i zdobywać nowe kwalifikacje. Dlatego ci, którzy przez pierwsze 3-5 lat znajdą dobrą posadę, mają większe szanse, by szybko piąć się w górę nawet w przypadku spowolnienia gospodarki.  

- Mówiąc o integracji, nie sposób zapomnieć o udziale imigrantów w życiu publicznym – czy ma Pan jakieś plany wobec zachęcenia Polaków do większego udziału w irlandzkiej polityce?
- Jedną z płaszczyzn, na których będziemy chcieli się skupić, to ściślejsza współpraca z lokalnymi organizacjami oraz instytucjami, jakie dziś służą również imigrantom. To przede wszystkim Garda Siochana, Health Service Executive (odpowiednik polskiego Narodowego Funduszu Zdrowia – przyp. AP) oraz Football Association of Ireland (irlandzki Związek Piłki Nożnej – przyp. AP), jak również związki zawodowe, pracodawcy, urzędy – wszystkich ich zachęcać będziemy do zatrudniania obcokrajowców oraz otwarcia na problemy mniejszości. Oczywiście, partie polityczne również zachęcane będą do angażowania przedstawicieli społeczności imigrantów, nie tylko w zakresie pozyskania ich głosów w przyszłorocznych wyborach lokalnych, lecz również czynnego udziału w życiu politycznym. Mieliśmy piękny przykład na to podczas wyborów parlamentarnych w Polsce, kiedy ponad 20 tysięcy ludzi głosowało w nich tutaj – chciałbym, żeby Polacy równie licznie głosowali w irlandzkich wyborach samorządowych, do czego będziecie przecież uprawnieni. Bowiem udział w życiu publicznym danego kraju jest kluczową sprawą dla integracji. Stąd też rozważamy możliwość dopuszczenia imigrantów również do prawa głosu w wyborach powszechnych – to oczywiście trudna kwestia, związana z posiadaniem obywatelstwa i irlandzkiego paszportu, ale naszym zdaniem, coś w rodzaju „ekonomicznego obywatelstwa” powinno być ułatwione wobec przybyszów z Unii Europejskiej. To oczywiście sprawa niedalekiej przyszłości.

- Jednak dla wielu imigrantów życie polityczne nowego kraju to sprawa bardzo odległa. Co przeciętnemu członkowi polskiej społeczności może dać zaangażowanie w lokalne wybory czy działalność w partii?
- Trzeba pamiętać, że irlandzki system polityczny znacznie różni się od tych, znanych w Europie, choćby i w Polsce. Tutejsza polityka toczy się znacznie bliżej ludzi, „przy ziemi”. To oczywiste, że nasz lokalny radca czy poseł będzie pierwszą osobą, do której powinniśmy się zwrócić w przypadku jakichkolwiek kwestii związanych z prawami obywatelskimi. Z uwagi na podział terytorialny samorządów i system wybierania ich reprezentantów, znacznie łatwiej jest pewne sprawy załatwić poprzez biuro swojego posła, niż przez inne urzędy. Oczywiście, również w Irlandii zmagamy się z biurokracją i opieszałością pewnych instytucji, ale to właśnie możliwość zaangażowania lokalnych polityków daje nam możliwość przeforsowania pewnych zmian czy skutecznego załatwienia małych problemów społeczności danego okręgu. Tutejsi politycy są do dyspozycji swoich wyborców i to wyróżnia irlandzki system spośród innych. Dlatego jest to ważna szansa dla imigrantów – mając swoich posłów czy reprezentantów w partii, możecie wywierać silniejszy nacisk.

- Mówiąc o polityce, nie wiem czy zdaje Pan sobie sprawę z faktu, iż przed zeszłorocznymi wyborami w Polsce, jedna z partii obiecywała stworzenie w kraju „drugiej Irlandii”. Stąd dziś zapytania o irlandzki cud gospodarczy są na ustach wszystkich. Jaka jest więc Wasza recepta na sukces?
- To zabawne, to samo pytanie zadają nam na całym świecie (śmiech)! A mówiąc poważnie, jest kilka kluczowych fundamentów naszego sukcesu. Przede wszystkim obniżenie i uproszczenie podatków, aktywizacja zawodowa obywateli oraz ułatwienia dla przedsiębiorców. Jeszcze w latach 80-tych założenie firmy zajmowało w Irlandii 3 miesiące, dziś to kwestia tygodnia. Bardzo ważną była także zmiana klimatu społecznego, swego rodzaju kultury, która skłoniła ludzi do płacenia podatków, poszanowania prawa, wyjścia z „szarej strefy”. Myślę, że ta administracyjna i prawna transparencja sprawiły, że obywatele poczuli się współodpowiedzialni za państwo i zgodzili się na szereg zmian, które pomóc miały rozpędzić gospodarkę. Rząd musi zachęcić ludzi do wzięcia tej odpowiedzialności poprzez ułatwienia, jasne reguły i przejrzyste prawo. Bo zmiany dokonać mogą ludzie, a rząd, państwo ma im tylko to ułatwić.

- Dziękuję za rozmowę.

Wywiad jest zapisem spotkania ministra ds. integracji Conora Lenihana T.D. z polskimi dziennikarzami.

Dublin, dn. 22 stycznia 2008 roku.

 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Stół Gucci
Sprzedam (16.01.2018)
Sprzatanie aparatamentow booking
Usługi (16.01.2018)
Kanapa Lisa
Sprzedam (09.01.2018)
Polskie Centrum Odszkodowań - Twój partner w każdym wypadku
Usługi (08.01.2018)
Kanapa Nevada
Sprzedam (02.01.2018)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl