Panel logowania
logowanie
Dział download
pobierz
Linki
linki
Forum
forum
Publikuj własne teksty
publikuj
Galerie
galerie
Filmy
filmy
Kartki
kartki
Ogłoszenia
ogłoszenia
Pogoda
pogoda
Strony i blogi
strony/blogi
Poczta
poczta 15gb
REKLAMA / ADVERTISING
>>> OFERTY PRACY FAS
Tłumacz / Słownik PL~EN
Menu główne:
Strona główna
Wiadomości
Wydarzenia
Felietony, porady
Forum
Blogi
Dublin i Irlandia
Przed wyjazdem...
Do załatwienia
Praca
Oferty pracy FAS
Mieszkanie
Transport
Prawo jazdy
Ważne namiary
Partnerzy
Szukaj w serwisie
Zasady korzystania
O Portalu
Napisz do nas
Reklama / Advertising
Pomoc
Logowanie
Użytkownik

Hasło

Zapamiętaj
Przypomnienie hasła
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
Banner
Strona główna arrow Felietony, porady arrow Felietony, porady arrow O powrotach
O powrotach E-mail


Ci, którzy na święta czy Sylwestra wyrwali się do Polski, wracają teraz grupowo, rodzinnie, stadnie lub samotnie do ziemi obcej obiecanej.  Z adekwatnym poświątecznym bagażem emocjonalnym oraz kacem dziesięciolecia, naród tłamsi się w drugiej świeżości samolotach, to dopijając się, to dopiero zaczynając leczyć noworoczną melancholię. Ze sformatowanej i ujednoliconej twarzy tłumu wyziera poczucie beznadziei, pomieszane z dziwnym jakimś katharsis, jakby jakaś jej część składowa nie wracała na niesaksońską obczyznę, a uciekła nareszcie z jakiegoś nieznośnego kieratu rodzimej samowolki lub samowalki.


Who by his lady’s command...

Pan pod oknem definitywnie ma jakieś poważne zobowiązania. Nerwowo kręci obrączkę, jakby paliło go jeszcze ostatnie napomnienie ślubnej, która przykazała nie wracać aż do spłacenia kredytu. Błagalne, urywkowe spojrzenie do wewnątrz portfela wywołuje na jego twarzy uśmiech pełen przytłumionej dumy i poczucia straty zarazem, ten, który zmusza kąciki ust do wygięcia się ku dołowi po krótkiej obietnicy zajaśnienia w pełni na naszym obliczu. Odwracam wzrok, gdy jego dłoń zaciska się nerwowo w pięść na oparciu fotela.

Who by his own hand...

Wybujały młodzieniec o celtyckim profilu wygodnie rozpiera się w fotelu przy przejściu o dwa rzędy dalej. Rozgląda się jakby oceniając, który z pasażerów nada się na słuchacza jego niesamowitej historii. Jego do pracy nikt nie wysyłał, sam się zebrał w sobie, bo na Podhalu o zarobek niełatwo a i naród tym skorszy do podróży, że już od wielu lat zasila szeregi cieśli i budowlańców na różnych kontynentach. „Zwyczaj taki” - wyobrażam sobie jak mówi ni to z dumą, ni z pewnością siebie. Widocznie, wręcz namacalnie cieszy go perspektywa pozostawienia za sobą zatroskanych oczu i spracowanych rąk matki. Znalazł się góral, któremu nie żal.

Who by fire...

Pomimo, że para siedząca przede mną zajmuje teoretycznie dwa miejsca, wydaje się nierozłączną jedną i niepodzielną osobą. Już drugą godzinę dotykają się stale – to dłonie, to ramiona, to głowy. Przez cały ten czas nie pada ani jedno słowo. Tych dwoje jedzie do wymarzonej wolności. Być może ucieka. Nie widzę ich twarzy, ale ukradkowe, tęskne ruchy wskazują na coś o wiele bardziej skomplikowanego niż szczeniacka miłość wbrew woli rodziny.

Who by very slow decay...

Stare, dobre małżeństwo naprzeciwko stadium ognia uczuć albo nigdy nie miało, albo było to tak dawno, że najstarsi górale nie pamiętają. Pani o obmierzłej i zimnej twarzy naznaczonej latami nerwów bez uciekania się do żółtej pigułki obsesyjnie grzebie w taniej, czarnej (pasującej do wszystkiego) torebce, bez żadnego wyraźnego powodu. Wyławia z niej raz chusteczki, raz jakieś pożółkłe dokumenty, by w końcu odłożyć ten przenośny skarbiec pod siedzenie przed sobą, jak kazała stewardessa. Nie minie jednak pięć minut i pani powróci do swojego natręckiego zajęcia, ku doskonałej obojętności swojego męża, który już od dwudziestu pięciu lat udaje, że śpi. Bez szczególnego wysiłku widzę tych państwa w takim samym rozdaniu w milionie różnych sytuacji – w dużym pokoju (pani grzebie, pan śpi), w kościele (jak wyżej), w pośpiechu przed bramą niebios, na audiencji u świętego Piotra. Przebiega mnie dreszcz.

Who by high ordeal...

Obok mnie siedzi kobieta lat być może trzydziestu, o spokojnych, niewidzących oczach. Jest nieskazitelna – maniery, gesty, wygląd zewnętrzny. Można by powiedzieć, że jest atrakcyjna, gdyby na jej twarzy, najwyraźniej niespokrewnionej z głębią oczu, rysowało się coś oprócz maniakalnego skupienia objawiającego się mimowolnym drżeniem każdego poszczególnego mięśnia znakomicie widocznego pod do ostateczności dopracowanym klasycznym makijażem. Od momentu zajęcia miejsca jest pochłonięta lekturą jakiegoś opracowania naukowego. Nagle kobieta sięga po długopis i, widocznie zdając sobie sprawę, że się jej przyglądam, pisze na marginesie strony pośpiesznie kostropatymi, choć czytelnymi literami, na mój chyba wyłączny użytek: nicht zurűck mich ruf’ ins Leben. ‘Interesuje panią lingwistyka?’- pyta bez szczególnego zastanowienia i nie zwracając się do mnie. ‘Bardzo’ odpowiadam i wracam do mojej lektury.

And who shall I say is calling?

Urszula Uí Sirideáin

 

<Poprzednia   Następna>
 

Tysiące ofert pracy z całej Irlandii!
Najnowsze ogłoszenia
Kurier Polska - Irlandia - Polska
Usługi (23.11.2017)
Meble kuchenne
Sprzedam (21.11.2017)
Narożnik Calia
Sprzedam (21.11.2017)
Kurier Irlandia-Polska
Drobne (18.11.2017)
Poszukiwany kierowca w piekarni
Dam pracę (16.11.2017)


 
= Ogłoszenie ze zdjęciem
Ostatnio na forum:
1: ANKIETA - Odbiór mediów polonijnych w Irlandii by evelynkie
2: Odp:Szukam księgowej lub biura księgowego w Irlandii by orlabenson1
3: wymiana starej waluty na euro by arthrawn76
4: Jak wam się wiedzie? by bsos13
5: przedtreningówka dla żony by kwauuel
Wiadomości różne
Newsy: Biznes, IT
Mamy wysokie noty!

STRONA NA PIĄTKĘ! w Interia.pl
CZTERY GWIAZDKI! w Onet.pl
DOBRA STRONA! w Gwiazdor.pl