|
Nadchodzi czas hibernacji. ÅšwiÄ™to ZmarÅ‚ych przypomina nam niezmiennie o nieodwracalnym cyklu życia. To wÅ‚aÅ›nie za jego sprawÄ…, zwÄ…chawszy w powietrzu nasÄ…czony nostalgiÄ… dym zniczy i bólem naznaczony, wszechobecny zapach chryzantem, tych zakÅ‚amanych poetów przemijania, natura zaczyna powoli umierać. Z każdym dniem bliższa wydania ostatniego westchnienia zabiera ze sobÄ… po drobnym kawaÅ‚ku nas samych, niepostrzeżenie malujÄ…c nas kolorem swojej nadchodzÄ…cej Å›mierci. Z wolna zamykajÄ…c siÄ™ w swoim zimowym mauzoleum odcina nam omdlaÅ‚ym gestem dostÄ™p do życiodajnej energii.

Odarci ze Å›wiatÅ‚a wydajemy siÄ™ bezbarwni i bez mocy, pÄ™tajÄ…c siÄ™ po życiu opieszale i bez celu. To wtedy najÅ‚atwiej jest trafić do naszych skoÅ‚atanych dusz boskiemu Tanatosowi, mitycznemu i bachowskiemu bratu snu. Tanatos, czarnowÅ‚osy brat sÅ‚odkiego Hypnosa jest bóstwem wiecznie mÅ‚odym, o głębokim spojrzeniu, kuszÄ…cym niezepsutym ziemskim rozkÅ‚adem ciaÅ‚em i mamiÄ…cym głębiÄ… niepospolitego, hipnotycznego umysÅ‚u. Bożek ów tym bardziej kusi, że wydaje siÄ™ obiecywać uniesienia wiecznego spokoju, niewiele w zamian żądajÄ…c. StÄ…d wielu wyglÄ…dajÄ…cych próżno nadziei z samego dna ziemskiego padoÅ‚u oddaje mu siÄ™ ekstatycznie w ostatnim geÅ›cie potrzeby ukojenia. Jest wiele sposobów na umieranie – można odejść pożegnawszy siÄ™ ze Å›wiatem w wielkim stylu i o czasie, można zostać wytrÄ…conym z balansu istnienia poprzez nieprzewidziany jakiÅ› wypadek, można zaniechać życia po prostu i przestać istnieć powoli, biernie i niezauważalnie. Można również dokonać aktu najwiÄ™kszego tchórzostwa, ostatecznej inwokacji życia, Å‚abÄ™dziego Å›piewu. W ten sposób wÅ‚aÅ›nie ginÄ… co roku o tej porze ludzie podatni na wpÅ‚ywy natury, losu i Å›rodowiska. Tak tracimy przyjacióÅ‚, rodziców, kochanków. PognÄ™bienie emocjonalne spotÄ™gowane wpÅ‚ywem depresji klimatycznej wszechobecnej w naszym nowym, zimowo szarym kraju kosztuje nas każdej jesieni i zimy wiele istnieÅ„ ludzkich, których niespodziewane odejÅ›cie pozostawia po sobie pustkÄ™ nie do zapeÅ‚nienia. Osoby, które pozostajÄ…, odnajdujÄ… siÄ™ w nowej rzeczywistoÅ›ci nie bez trudu, tym bardziej, że ich tragedia nie koÅ„czy siÄ™ tak szybko, jak koÅ„czy siÄ™ życie ukochanej osoby. Brzydota mechanicznego systemu prawnego objawia siÄ™ w caÅ‚ej swojej krasie, gdy każe nam siÄ™ pojawiać na sÄ…dzie koronerskim, gdzie ze szczegóÅ‚ami dowiemy siÄ™ o przyczynie zgonu osoby, z którÄ… nie byÅ‚o nam dane siÄ™ pożegnać, oraz o splocie okolicznoÅ›ci do tegoż zgonu prowadzÄ…cych. Mimowolny rachunek sumienia, jaki narzuca siÄ™ w ten sposób osobom i tak wystarczajÄ…co pokrzywdzonym przez los bywa nie do zniesienia zarówno dla nich samych, jak i dla tych, którzy sÄ… im bliscy. Takie okrutne i suche requiem grajÄ… tutaj wszystkim samobójcom. Gdy nasze dusze opanujÄ… tonacje molowe a ciaÅ‚a poddadzÄ… siÄ™ beznadziei niby-zimowej egzystencji, niech nie kusi nas Tanatos, ten bezczelny, zadufany w sobie pseudowybawca. Niech wszyscy ci, którzy łączÄ… siÄ™ z matkÄ… ziemiÄ… w powolnym zastoju dÅ‚ugich, ciemnych miesiÄ™cy pamiÄ™tajÄ…, że natura wkrótce znowu siÄ™ obudzi i pożegna Hypnosa, swojego chÅ‚odnego kochanka. WiÄ™kszość z nas bÄ™dzie przy tym obecna i da Å›wiadectwo. Tanatos nie pozwoli jednak odejść swoim oblubieÅ„com, bo egoistyczny bożek raz obdarowany ich towarzystwem nie zrezygnuje z niego za żadnÄ… cenÄ™. Natura zasypia bowiem na chwilÄ™, ludzie – na wieki.
Urszula Uí Sirideáin Irlandia cechuje siÄ™ jednym z najwyższych w Europie odsetkiem samobójstw popeÅ‚nianych przez mÅ‚odych ludzi. Grupa najwyższego ryzyka to mężczyźni w wieku 18 – 25 lat, wÅ›ród których samobójstwa sÄ… obecnie jednÄ… z najczęściej spotykanych przyczyn zgonu. |