Recesji winne są kobiety. Gdyby nie nasze umiłowanie do butów kupowanych pod kolor cieni do powiek, zapachowych świec po 25 euro każda, zabiegów ozonowych na włosy pięć razy w tygodniu i przemożnej potrzeby kupienia choćby jednej kiecki przy okazji każdej wizyty na Grafton Street, wszystko byłoby dobrze. A tak, wydawałyśmy więcej, niż mamy, posiłkując się kartami kredytowymi lub finansowym wsparciem naszych partnerów / chłopaków / kochanków. A ci, biedulki, pracowali ciężej i więcej, byle tylko być w stanie zaspokoić nasze niekończące się zachcianki...